Po dłuższej przerwie spowodowanej usiłowaniem skupić swoją całą uwagę na pracy magisterskiej postanowiłam te starania na chwile porzucić na rzecz odświeżenia tegoż bloga.
Ostatnio w ramach cyklu
„swojego nie znacie, cudze chwalicie” bądź
„wókraK -czyli tam i z powrotem” udałam się z Panną Kelez
„za błoto” potocznie zwane
Zabłociem. Celem naszej wyprawy była mekka turystów -
Muzeum Fabryka Emalia Oskara Schindlera,
inaczej Fabryka Schindlera. Jak przystało na prawdziwych Krakusów, stąpających po tej ziemi już 26 lat nie byłyśmy tam jeszcze... w przeciwieństwie do
"Słoików". Choć jak twierdzi Panna Kelez 16/19 złotych za bilet
to zdecydowanie za wysoka cena dla nich, więc zapewne tam nie bywają. Bynajmniej Zabłocie nie jest,
im obce, bo mieści się tam
Fabryka i
Bal, które przyciągają tych, którzy chcą się "
pokazać". Do rzeczy.. myślę, że nikomu nie muszę przedstawiać tego miejsca (Fabryka Schindlera), a jeśli
jednak to odsyłam do
Google lub filmu
"Lista Schindlera" ;) Poniżej parę zdjęć pokazujące to,
co można zobaczyć na wystawie
„Kraków- czas okupacji 1939-1945r”, którą serdecznie polecam. Nie bez powodu trzeba było się przeciskać przez grupy turystów blokujące wąskie przejścia.
 |
| Widok przez okular fotoplastykonu. Na zdjęciu stara fotografia Krakowa (nie jestem pewna co to za miejsce.. Brama Floriańska?? ;) ) |
 |
| Jest i piękny rower, którym by nie pogardziłaby niejeden fan cyclingu ;) |
 |
| Kraków, czwartek 31 sierpnia 1939 rok |
 |
| To jest zdecydowanie mój ulubiony eksponat. Przy najbliższej produkcji odbitek, to zdjęcie będzie miało swój spory rozmiar i zawiśnie na mej ścianie pokojowej :) |
 |
| Ktoś gustuje w takich kafelkach/flizach/płytkach? |
 |
| Ilu z Was posiada taką tabliczkę w swojej kolekcji "znalezione na ulicy"? |
 |
| List małego Romka Polańskiego z getta krakowskiego |
 |
| Misy, miski, miseczki |
 |
| Gabinet fryzjerski wyglądał zacnie i profesjonalnie. |
 |
| Gdyby teraz farbowanie włosów u fryzjera kosztowało 25zł, przetestowałabym wszystkie kolory. |
 |
| Nic się nie zmieniło. |
 |
| Tu widać co kryje szafa tresera (??) słoni. | | | |
Po jakże udanym zwiedzaniu i spacerze po Zabłociu udałyśmy się na posiłek bo w brzuchach burczało. Nasze dupki spoczęły na krzesłach w
Helladzie na Limanowskiego 1. Lokal w Podgórzu (bo jest też na ul. Królewskiej) został otwarty niespełna miesiąc temu i chyba nie do końca jeszcze o nim
"bywalcy" i
"smakosze" wiedzą bo w środku pusto. A miejsce ma potencjał, zwłaszcza jego ogródek, który znajduję się na podwórzu (niestety było za zimno aby zjeść nasze dania na zewnątrz). Z Panną Kelez zamówiłyśmy tylko przystawki jako, że w planach miałyśmy dalsze spacery i smak na pizze.
Spanakopitakia - pierożki z ciasta phyllo nadziewane szpinakiem i fetą (sztuk 3)
Dolmadakia - liście winogron faszerowane kaszą perłową i wołowiną (sztuk 3)
Oba pyszne!! Tak pyszne, że czas oczekiwania na przyjęcie zamówienia i jedzenie (o zgrozo na przystawki się nie czeka ponad 20 minut, kiedy do tego w środku pusto) zdecydowanie nam przestał zaprzątać głowę.
AKTUALIZACJA (Whychuck masz racje.. nadrabiam zaległość)
Tego dnia, tej soboty miał miejsce finał Ligi Mistrzów i jak przystało na sezonową kibickę (czasem coś obejrzę) udałam się ze znajomymi obejrzeć ten emocjonujący mecz do Starej Zajezdni na Kazimierzu (ul. Wawrzyńca 12). W wielkim hangarze, mieszczącym podobno 300 osób (jak dla mnie więcej by tam weszło ale ja mam koślawe oko) przy dużym drewnianym stole, żłopałam tamtejsze litrowe piwsko (Stara Zajezdnia na swój Mini Browar). Głównym pytaniem tego wieczoru było, to do kogo trafi puchar mistrzów - do Bayernu czy Borussii. Nie byłabym sobą, gdybym tak jak 1/10 a może 1/15 knajpy nie kibicowała Bayernowi (chociaż wcale ich nie lubię, no ale "ograło" ich w tamtym roku moje Chelsea więc trzeba dać chłopaka szansę) ;) Jako, że "Nasi" nigdy nie budzili mojej sympatii, patriotka ze mnie marna, Lewandowski moim kolega nie jest i nie znoszę masowego podniecenia "czymś", tak więc nie pozostało mi nic innego jak kibicować Byernowi :D Miałam stolik obok cudownego kompana w radości, który był dla mnie (nas) gwiazdą, gdyż całym sobą się cieszył ze zdobytych goli Bayernu, a po meczu wychodził z podniesioną głową, dumą w sercu jak przystało na prawdziwego kibica :) Brawo dla koleżki ! 90% Zajezdni kibicowało oczywiście Borussii co nie było zaskoczeniem ale przykro było patrzeć na te smutne oczęta po zakończeniu meczu :D :D
Po meczu ja ku radości, towarzysze na otarcie łez zjedliśmy Okraglakową zapiekankę i do domu spać.. Mój powrót to dość długa podróż ale nocny trening nóg jak najbardziej udany ;)
Podsumowując - miłe spędzenie soboty to odwiedzenie Fabryki Schindlera ul. Lipowa 4, Hellady ul. Limanowskiego 1 i Starej Zajezdni il Wawrzyńca 12 -> Kraków
Ekhm, a pojscie na final LM ? :P tego to juz nie opiszesz!
OdpowiedzUsuńA Fabryka jest swietna, poszlabym tam jeszcze raz.
Baska
Słusznie !! już nadrobiłam
UsuńWow, nie spodziewałam się :D:D
OdpowiedzUsuńWhy