Oskary - Nagrody Akademii Filmowej
Pojawią się dwa posty dotyczące Oskarów, dzisiaj pierwszy dotyczący filmów/osób, do których trafiła statuetka, w kolejnym przedstawię wg mnie najlepsze stylizację tej gali.
Nie sposób ominąć tego tematu, gdyż media całego świata trąbią o tym z każdej strony. O Oskarach mówi się już na pół roku (a nawet wcześniej) przed rozdaniem i długo, długo po. Co jest takiego fenomenalnego w tej nagrodzie?? Szczerze nie mam pojęcia!! Spróbuję wyjaśnić dlaczego Oskary, to mocno okrzyczana nagroda.
Mamy szczęście być Europejczykami i mieć bardziej poukładane w głowie niż Amerykanie. Mamy, to szczęście, że Europejska sztuka jest na znaczniej wyższym poziomie niż Amerykańska (oczywiście są wyjątki) co widać, choćby po filmach. To Europa może poszczycić się wielkimi nazwiskami, wielkimi kultowymi filmami na najwyższym poziomie (nie można tego odmówić Ameryce, ale co jak, co to w Europie produkuję się ambitne, nietuzinkowe, proste, a zarazem wspaniałe filmy). Z drugiej strony 2 bardzo różne kontynenty i 2 bardzo różne kultury co za tym idzie 2 bardzo różne światy kinematografii. Ameryka nastawia się na przepych, bogactwo, wykorzystanie wszelkich środków, aby film oczarował widza, ale niestety nie koniecznie swoją fabułą, talentami realizatorów itp. wręcz przeciwnie efektami wyjętymi z komputera (oczywiście nie traktuje tego jako coś złego, ale widowiskowe kino Hollywoodu jest nie dla mnie, nie w takich filmach się lubuje). Krótko mówiąc, daje nam filmy rozrywkowe. Obok produkcji hollywoodskich w USA powstają filmy niezależne. Z roku na rok Amerykańscy twórcy pokazują, że mają coś więcej do zaproponowania niż wielkie nazwiska, dużo pieniędzy i produkcja z rozmachem. Okazuję się, że są osoby za oceanem, które mają serce do opowiadania historii bez zbędnej otoczki. Chętnie zamieściłabym tu komentarz do rozdania nagród Sundance Film Festival, w którym biorą udział filmy takie jak lubię, czyli proste historie opowiedziane w taki sposób, że długo się o nich pamięta i chętnie do nich wraca, niestety filmy te są jeszcze ciężko dostępne, więc nie mam podstaw, żeby je ocenić.
Po Tym przydługawym wstępie wróćmy do Oskarów. W tym momencie muszę okazać swój hipokrytyzm i wspomnieć, że, choć Oskary dla mnie nie są wyznacznikiem filmów dobrych i wartych wydania 15-25zl na bilet do kina, to śledzę je uważnie, oglądam wszystkie filmy, które mam możliwość i kibicuje tym, które w mojej ocenie na, to zasługują. Żeby nie było, że się hollywoodzkich produkcji nie tykam.. tykam się i to bardzooo często i mam masę filmów, które dostają ode mnie 6/6.
Odnoszę wrażenie, że z roku na rok poziom filmów walczących o Oskara spada. Co prawda wciąż są, to filmy bardzo dobre, a nawet rewelacyjne, ale szybko się o nich zapomina albo same wypadają z naszej pamięci. A może zawsze tak było z Oskarami tylko ja już podnoszę coraz wyżej poprzeczkę. Dodatkowo kompletnie nie trafionym pomysłem, który od paru lat jest wciąż praktykowany, to 9 filmów w kategorii najlepszy film. Nie rozumiem i chyba nigdy nie zrozumiem i nikt mi nie poda argumentu, który mnie przekona, że dobrym pomysłem jest porównywanie ze sobą tak skrajnych filmów, jak dramat wojenny z musicalem, czy dramato-romansu z italian western. No cóż.
Czas na moją ocenę, czy zgadzam się z werdyktem jury, nie do końca, czy w ogóle....
.... i tu nastaję cisza...
jak co roku po rozdaniu mój entuzjazm opada..
nagrody rozdane, a ja mam niesmak, niedosyt i obiecuje sobie (jak co roku), że nie będę się już nimi tak jarała..
Cieszę się z nagrody dla Christopha Waltza. Ten gość u Tarantino pokazuje swój geniusz, za to powinien dostać każda nagrodę świata ;)
Nagrody za scenariusze dla Django i Argo też uważam za dobrze rozdane.
Najlepszy film nieanglojęzyczny - Miłość, to dość oczywista nagroda.
Nagroda za montaż dźwięku jak najbardziej trafiona dla Wroga numer jeden.
Teoretycznie z nagrodą za montaż dla Argo się zgadzam, choć uważam, że daleko mu do Wroga numer jeden w tej dziedzinie.
Z cała reszta nagrodzonych się nie zgadzam jest to dyskusyjne lub nie miałam zdania. Tak czy siak, jestem nie pocieszona.
Ja całym sercem jestem przy filmie "Bestie z południowych krain"- uwielbiam go i uważam go za jeden z najlepszych filmów 2012 roku. Szczerze doznałam niemałego szoku, kiedy zobaczyłam go nominacjach do Oskara. Czyżby Akademia chciała pokazać, że nie powinniśmy jej kojarzyć tylko z komercją?? nie w najbliższym czasie... Genialność "Bestii" została potwierdzone w Sundace w tamtym roku (nagrody Sundance za dany rok są rozdawane na początku roku, czyli "Bestie" nagrodę dostały w styczniu 2012r.), kiedy otrzymała nagrodę za najlepszy film.
Kto nie widział, a lubi kino niezależne to pozycja obowiązkowa. (nie każdy się ze mną zgodzi i nie będzie go wynosić na wyżyny, wychwalać, wywyższać
itp. itd. , ale o gustach się nie dyskutuje, podobno)