Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sport. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sport. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 maja 2014

Podnad rok z jogą

W lutym ubiegłego roku rozpoczęła się moja przygoda z jogą (można rzecz ponowna, gdyż pierwsza próba skończyła się szybko ale to z głupoty mej)  i już teraz śmiało mogę powiedzieć, że tym razem szybko się nie skończy. Uważam, że praktykowanie jogi to jeden z lepszych wyborów w moim życiu (jak i ogólnie powrót do aktywności fizycznej), który widzę jak plusuje w moim życiu. 

Wspaniale jest mieć pasję w życiu a joga staje się nią dla mnie. 

Co ma takiego w sobie joga, że jest dla mnie taka ważna? 
Na to pytanie nie da się krótko i konkretnie odpowiedzieć.

Kiedy zaczynałam, nie miałam specjalnego powodu aby zaczynać praktykować jogę. Jak większość uważałam ja za nudną. Przekonał mnie przyjaciel (którego wysłał tam lekarz ortopeda) mówiąc, że po pierwsze nie jest nudna, po drugie już po miesiącu widzi różnice i po trzecie, że jest niesamowicie intrygująca. Co jest takiego intrygującego w jodze, pomyślałam. Szybko zaczęłam szukać szkoły i tak trafiłam na Sadhane. Ukończyłam dwu miesięczny kurs po którym byłam nią zachwycona ale okoliczności i styl życia w ówczesnym czasie spowodował, że miałam inne piorytety. Po kursie do jogi nie wróciłam. Z perspektywy czasu uważam to za mega głuptę ale trudno. Po ok roku wróciłam do Sadhany.

Od lutego 2013 roku nie wyobrażam sobie nie praktykować jogi. Za cel obrałam sobie ukończenie kursu nauczycielskiego co oznacza jeszcze długą drogę. Sam kurs trwa 3 lata, a mi, abym mogła na niego się w ogóle zapisać brakuje 2 lat regularnej praktyki. 

No, dobra ale co jest takiego w jodze? 

Znam osoby, które na jodze były parę razy i się w niej nie rozkochały. Po kursie może 1/3 albo i mniej kontynuuje praktykę. Na zajęciach spotyka się raczej te same osoby z domieszką nowych twarzy.
Ktoś by pomyślał, że raczej marny argument "za". Może kiepski ale nie każdy sport jest dla każdego. Wszystkiego trzeba próbować bo, a nóż trafi się na coś co się tak bardzo polubi, że będzie częścią naszego życia. 

Do sedna. Co mi dala joga?

Nie wiem jak i od czego zacząć więc może wyjść mały chaos.
Przede wszystkim dużo lepszą sprawność fizyczną, która objawia się lepszym rozciągnięciem mięśni, ścięgien/ciała, gibkością, kontrolą i panowaniem nad ciałem, siłą, lepszą równowagą. Te wszystkie czynniki mają niesamowity wpływ na moje poczynania na siłowni. Jestem w stanie lepiej wykonywać ćwiczenia technicznie no i moje mięśnie są w dobrej kondycji po przez regularne rozciąganie. Od czasu kiedy praktykuje joge nie bolał mnie kręgosłup (no chyba że były to zakwasy po siłowni) a wcześniej się to zdarzało choćby przez skoliozę. Bóle głowy też jakby minęły, a potrafiły trzymać nawet i parę dni. Od tego czasu znacznie poprawiła się moja postawa. Zawsze mama krawcowa szyjąc mi kolejna kieckę poprawiała mnie, ponieważ mój prawy bark wędrował w dół, a ostatnio powiedziała "może zapytasz na tej jodze o kolana swoje bo z barkiem widzę, że już znacznie lepiej." [Jeśli chodzi o kolana, mam po prostu krzywe nogi spowodwane tak zwanymi "szpotawymi kolanami"]

Ufff dla mnie to już sporo plusów

Hmm warto dodać, że na jogę może chodzić każdy, nawet ten który ma problemy zdrowotne, wady postawy i inne rzeczy które nie pozwalają mu uprawiać sportu. Wystarczy przed zajęciami zgłosić taką sprawę nauczycielowi a ten dostosuję ćwiczenia do nas.

Co jeszcze? 

Samopoczucie jest lepsze, tak jakby życie i problemy stają się lżejsze. Wiele rzeczy zostawiamy za sobą i postrzegamy nasze otoczenie z dużo większą pogodą ducha. Po prostu czujemy się lepsi we własnym ciele, dostrzegamy jak wiele możemy, jak silni jesteśmy. Zapewne jest to spowodowane postępami w praktyce i endorfinami, a może ta joga, oddech i medytacje faktycznie coś w sobie mają.

No i co bardzo ważne, szkoła do której trafiłam jest profesjonalna, ma rewelacyjnych nauczycieli, miłych i sympatycznych uczniów, do tego ciepła i fajna atmosfera, że chce się tam wracać.

Wszystkich niezdecydowanych gorąco zachęcam na kurs w Sadhanie, bo wierze, że się do jogi przekonacie. Nowy kurs wystartował dzisiaj (5.05.2014) i zapewne są jeszcze miejsca.
A później na praktykę do Tomusia :)

NAMASTE



czwartek, 27 lutego 2014

Druty w łokciu - jak trudno wrócić po kontuzji do 100% treningów

Nie wiem jaką decyzje bym podjęła po raz drugi. Pewnie tą samą ale drutowanie łokcia okazuje się nie być do końca dobrym rozwiązaniem. Z jeden strony nie nosi się uciążliwego gipsu i nie ma się długiej rehabilitacji a z drugiej po 4 miesiącach nie ma się problemu z boląca ręka i przemieszczającymi się drutami. Z niecierpliwością czekam na telefon od lekarza, który powie mi "Pani Izabelo wyciągamy druty". Umowny termin mam na marzec, a on już prawie się zaczyna. Oby to był początek marca bo już mam dość zaciskania zębów kiedy obciążam rękę w trakcie ćwiczeń. 
Chce już robić wszystkie asany jak należy! 
Chce zwiększać obciążenie w dni treningowe górnych partii ciała! 
Choć funkcjonuje na co dzień tak jak przed złamaniem, to ćwiczenia już bywają wyzwaniem. Mam wrażenie że nie daje z siebie 100% co często bywa bardzo irytujące.

Jak dobrze, że lubię ćwiczyć nogi... Legs day!


czwartek, 30 stycznia 2014

Czyżby bieganie nie było dla mnie?

Mówiłam sobie "do trzech razy sztuka". Niestety i za trzecim razem się nie udało. Kiedy złamanie ręki wyeliminowało mnie z zawodów "Biegu trzech kopców", powiedziałam sobie, że najbliższy bieg jest MÓJ. Tym najbliższym był "Bieg Sylwestrowy". Zapisałam się na dystans 10km, opłaciłam opłatę startową i od początku grudnia zaczęłam łapać formę. Było ciężko ale do przodu. Mimo wszystko przepisałam się na 5km bo organizm podpowiadał mi, że to jeszcze nie pora no i ta pogoda nie do końca zachęcała. W między czasie pojawił się na horyzoncie "2Bieg Wielkich Serc" na który również śpieszno się zapisałam. No ale do rzeczy.. w Biegu Sylwestrowym  nie pobiegłam gdyż własna głupota i nieodparta chęć trenowania z bolącym gardłem spowodowała, że dzień przed biegiem byłam na tyle przeziębiona, że bieg skończyłby się kuracją w łóżku. Nie będę mówić jaka zła, rozczarowana i przygnębiona byłam :( no ale pocieszałam się, że może moje pierwsze zawody mają się odbyć już w roku 2014. Niestety scenariusz się powtórzył tyle, że teraz bez biegu wylądowałam na L4 na trzy dni "odpoczynku". 

Morał z tego taki: Przeziębienie trzeba doleczyć oraz zawody biegowe chyba nie są dla mnie :/

Jeśli czas pozwoli jako, że czasami wstaje rano i pierwszą myślą jest "co to ja dzisiaj robię?" ... aaa squash ;) to od lutego staruje znowu z bieganiem (już zdrowa) może kolejny cel (o którym nie będę rozmawiać, żeby nie zapeszyć) wypali.



Dużo chęci, kiepski efekt. 


Wigilijne bieganie




czwartek, 3 października 2013

Bieg Trzech Kopców - nie w tym roku

6.10.2013 - ta data miała być dla mnie bardzo ważna. Tego dnia odbywa się Bieg Trzech Kopców. Miałyby to być moje pierwsze zawody biegowe. Niestety nie będą :( 


Mam nadzieje, że to złamanie da mi jeszcze więcej siły i po wyleczeniu nic już mnie nie zatrzyma w dążeniu do szczęścia i przekraczania granic ;)


Za to mega mocno trzymam kciuki za przyjaciół, którzy będą próbować swoich sił w tym biegu. Jeśli ręka pozwoli stanę na mecie i w miarę możliwości będę bić brawa! Na pamiątkę wielkich chęci pozostanie mi pakiet startowy ;)

poniedziałek, 9 września 2013

Małe podsumowanie.

Przychodzi taki czas, że się człowiek chce pochwalić swoimi postępami i efektami pracy w które włożył wiele wysiłku :)
Kiedy postanowiłam "coś" ze sobą zrobić i zaczęłam chodzić na siłownię był grudzień 2012. Początkowo nie schodziłam z areobów, a jak już to na maszyny do "robienia nóg". Niedługo później trafiłam na Ewe Chodakowską i Mel B z którymi codziennie ćwiczyłam. Regularnie chyba jakieś 3 miesiące. Trochę mi zabrało aby przekonać się do wolnych ciężarów i szczerze nie wiem czy to był marzec czy kwiecień kiedy areoby oraz "panie motywatorki" porzuciłam na rzecz hantli, sztangi itp. Późno, ale lepiej później niż wcale. Okres "zimny" to też regularne granie w squasha. Tylko czekać aż pogoda sprawi, że chłód poniesie na kort. W lutym do siłowni doszła joga, coś co jest moim głównym zajęciem, obowiązkowo 2 razy w tyg, zdarza się częściej.  Teraz kiedy mam 2 tyg przerwę (oby nie dłuższą) spowodowaną trudnością z dotarciem na zajęcia, gdyż praca mi to utrudnia codziennie krwawi moje serce :( Kolejno w kwietniu a może już maju wsiadłam na rower. Najchętniej bym z niego nie schodziła ale czasami trzeba. A w czerwcu bieganie. Przy tym wszystkim zdrowe, racjonalne i obfite posiłki. To wszystko sprawiło, że od grudnia moje ciało zmieniło się diametralnie. Zgubiłam zbędny tłuszcz (choć uporczywie trzyma się w rejonie pośladków ale to już chyba taka moja uroda) i zaznaczyłam ładnie mięśnie. Zaczynając przygodę ze sportem nie planowałam się rzeźbić, nawet nie planowałam znacząco chudnąć. Celem było poprawienie zdrowia, kondycji i ujędrnienie ciała. Aktualnie chudnąć już nie chce za to wkładam sporo pracy aby ładnie wyrzeźbić mięśnie, co sprawi podniesienie wagi. Chcę zamienić tłuszcz na mięśnie. Trochę sobie utrudniłam sprawę przez rower i bieganie bo spala to sporo kalorii, dlatego staram się temu zapobiegać stosując suplementy.
Tak w skrócie wygląda ostatnio moje życie, zdecydowanie lepsze niż przed rozpoczęciem tego wszystkiego. Nie tylko fizycznie jest lepiej ale i psychicznie :) Polecam! To podnosi jakoś życia :D

a teraz efekty :)

Waga - 68kg -> teraz 61kg - liczę na 63kg kiedy "przypakuję"
A w obwodach średnio po - 5cm (niestety cycki też maleją ;))

Grudzień 2012



Luty 2013


Maj 2013



Sierpień 2013



Wrzesień 2013





Ku motywacji!

czwartek, 5 września 2013

"Kocham swój rower" czyli pierwsza SETKA zaliczona

Na samą myśl, że idzie wrzesień i sezon letni dobiega końca, a pogoda też coś zapowiada rychły początek jesieni (oby splatała figla i z latem dłużej trzymała) robi mi się smutno. Poranki zimne, wieczory również i wiatr nabrał na sile, niestety daje znak o tym, że na wycieczki rowerowe zostaje coraz mniej czasu. Tymczasem moje Dziecko (tak, zdecydowanie nim jest) wyposażam w różne gadżety, a siebie w profesjonalne odzienie  :) 

Trochę czasu już minęło od wyprawy, która spowodowała, że chce więcej i więcej i więcej.

Pierwsza setka zaliczona - choć nic na to nie wskazywało :D
trasa ułożyła się tak, że przypomina głowę.. z jednym włosem ;)
"Ma tyle włosów co ja" - rzekł mój towarzysz ;)


Czas marniutki ale to nie on było tu piorytetem, z resztą "autopauza" nie zawsze działa, niestety ;) Trasa w Parku Krajobrazowym to coś co będę wspominać długo i wiele razy mam nadzieję tam wracać. Podjazdy i zjazdy jakie sobie zafundowaliśmy sprawiają, że piórka rosną, a satysfakcja jest tak ogromna, że w nocy śniły się historie rowerowe (a może to ze zmęczenia :P ). Dumna jestem z siebie bardzo i  tylko czekam na wolny dzień i ładną pogodę i wyruszam w trasę, mam nadzieję równie długą :)

niedziela, 18 sierpnia 2013

Nowy zakup -> UNIBIKE


Co kobiety lubią najbardziej? Podobno zakupy. Moje ostatnie zakupy uradowały mnie po stokroć :) Przedstawiam mój najnowszy i największy obecnie SKARB..... UNIBIKE !!!



Przyszedł czas, że mojego górala kupionego kilka lat temu i szybko zużywającego się pasowało zamienić na dobry sprzęt. Uparłam się i kupiłam :) Przeszczęśliwa jestem!

Wyniki od razu się poprawiły bo rowerek nie pożera mojej energii na tylni amortyzator i grube opony, jest też lżejszy, do tego większe koła i sprawny napęd daje swoje.

Przyszedł czas na doposażenie go! Od teraz moje zakupy to nie bluzki, spodnie, sukienki tylko gadżety rowerowe :D

KU RADOŚCI

wtorek, 6 sierpnia 2013

Adidas Women's Response Cushion 21 - moje pierwsze prefesjonalne buty do biegania

Na wstępie proszę o wyrozumiałość, gdyż to moja pierwsza recenzja butów biegowych a jako, że jestem początkującym biegaczem nie wiem co i jak ;)

Przygodę z bieganiem rozpoczęłam niespełna 2 miesiące temu, a już mogę się pochwalić chyba całkiem niezłym wynikiem jak na nowicjuszkę 15km w 1h30'. Ściganie się z samą sobą tak mi się spodobało, że przyszedł czas na pierwsze profesjonalne buty do biegania. W dużej mierze było to podyktowane bólem kolan przy dystansach 10-15km. Buty w jakich dotychczas biegałam raczej do biegów na długie dystanse się nie nadają bo nie takie było ich przeznaczenie. 


Decydując się już na zakup, trzeba było wybrać też odpowiedni sklep. Z całym szacunkiem ale galeriowe sklepy Nike, Adidasa itp z miejsca odpadały bo obsługa jest tam mocno wątpliwa. Padło na sklepbiegacza.pl

Mój budżet niestety nie był imponujący ale chyba udało mi się kupić fajny but.


Posłużę się opisem znalezionym w sieci
"Przeznaczone dla stopy neutralnej i supinującej. Buty z legendarnej serii response, mające swoich fanów na całym świecie. producent informuje, że buty przeznaczone są dla osób o wadze lekkiej i dużej. My polecamy ten but osobom do 80 kg, ponieważ powyżej tej wagi amortyzacja może okazać się zbyt słaba. Pierwsze wrażenie po założeniu buta to lekkość i tzw. czucie mięśniowe, krótko mówiąc w butach czujemy podłoże po którym biegniemy, co nie zawsze ma miejsce w butach z dużą amotyzacją. Ma to znaczenie przy szybszych jednostkach treningowych oraz gdy biegamy po drodze szutrowej lub ubitej nawierzchni leśnej, gdzie ważna jest stabilizacja i pewność w stawianiu kolejnych kroków. Cholewka wykonana z przewiewnej siateczki dla lepszej wentylacji, wzmacniana meshowymi paskami. W przedniej części umieszczono syntetyczny element dla ochrony przed ostrymi krawędziami. Pianka EVA wraz z systemami adiPRENE oraz adiPRENE+ zapewni Tobie komfort oraz wygodę na biegowych szlakach. Buty kompatybilne z urządzeniem miCoach." Źródło

A jakie są moje odczucia??
Zależało mi na bucie z dobrą amortyzacją aby moje kolana nie były narażone na urazy jakie fundowałam im do tej pory. W sklepie usłyszałam, że taki przedział cenowy jaki wybrałam nie zapewni mi amortyzacji na najwyższym poziomie, no ale bankowo lepszą niż w tych co biegałam dotychczas ;) Wybór padł na Adidas Response Cushion 21. 

Pierwszy bieg w tych butach miał dystans 15km. Jak wrażenia? Fajny leciutki bucik, trzymający dobrze kostkę i stopę. Więcej luzu w palcach nie powodowało ich zgniatania a co za tym idzie odgnieceń.  Dzięki wyprofilowanej podeszwie miałam wrażenie, że nogi same mnie niosą, niestety po jakimś czasie znikło ;) (nie ma tak dobrze). Świetna wentylacja, o której nie ma mowy w moich starych Nike. A jak amortyzacja? Faktycznie czuję się, że pięta ma dobre podparcie, jak zresztą cała stopa ale ból kolan się pojawił, co mnie mocno zmartwiło. Wygooglowałam "ból w zew stronie kolan przy bieganiu" bo nie chciałam dopuścić myśli, że kupiłam kiepskie buty. Najprawdopodobniej dokucza mi "zespół pasma biodrowo-piszczelowego" (ITBS), który bardzo często występuję u początkowych biegaczy, którzy za szybko wydłużają swoje dystanse. Forsują  stawy, które nie są przygotowane do takiego obciążenia. JA idealnie się w to wpisuję. Po przeczytaniu kilku artykułów na ten temat uznałam, że przez najbliższe miesiące nie przekroczę 15km, choć już mi się dystans półmaratonu marzy sic!.

Jak się sprawują buty na dystansie bezbólowym? na 4km. Idealnie. Zero bólu, zero dyskomfortu, lekki fajny bieg. Tyle ze zdecydowanie poranne bieganie nie jest dla mnie :/

Dwa biegi to może za mało aby ocenić rzetelnie mój nabytek ale chyba jak na pierwsze "porządne" buty biegowe był to dobry wybór :)







Cena: przecenione z 399zł na 279zł :)

sobota, 20 lipca 2013

BCAA, czyli jak wspomagać organizm

Jak kiedyś wspomniałam, praca w "kopalni książek" i codzienna dawka ruchu w różnej postaci powoduje, że organizm zaczyna dawać znaki, że chciałby odpocząć. Uzależnienie od ruchu sprawia, że ciężko usiedzieć na tyłku nic nie robiąć, a jak już się trafi dzień regeneracji to zazwyczaj ze wzgledu na inne obowiązki. Nie jest to dobre ale jak nie korzystaćz lata, przyjdzie zima będzie siedzenie. Zdażały mi się dni kiedy wstawałam z łóżka z wrażeniem jakbym była 2 razy cięższa. Wtedy pojawiły sie pierwsze myśli o "wspomagaczach", napierw z racji utrudnienia dostarczania odpowiedniej ilości posiłów, myślałam o białkach. Myśl ta się zmieniła sie (z racji ogarnięcia obiadów w pracy) na suplement dodający energii. Nastały poszukiwania. Chcąć dobrze sporzytkować ciężko zarobione pieniądze, przyłożyłam się do poszukiwań. Choć długonie byłam przekonana czy mój wybór jest dobry, w końcu kupiłam  Hi-Tec Nutrition - BCAA Powder.



To co jest BCAA?
Krótko i bez chemiczno-medycznych określeń. To aminokwasy, które budują nasze mięśnie.

Jak to działa?
Podczas wysułku fizycznego,w organizmie powstaje niedobórenergii, który prowadzi dozwiększonej redukcji L-leucytyny i tym samym niedoboru aminokwasów rozgałęzionych (czym jest właśnie BCAA). Niedobór L-leucytyny jest uzupełniany z organizmu poprzez redukcję tkanki mięśniowej i własnych białek - a tego nie chcemy. Dlatego niezbędne są alternatywne źródła energii i BCAA nadaje się do tego znakomicie. 
 
Co one dają?
Aminokwasy zawarte w BCAA wykorzystywane są przez mięśnie jako paliwo. W trakcie wysiłku spada poziom aminokwasów, więc dostarczając je za pomocą BCAA zwiększamy wytrzymałość i oddalamy próg zmęczenia. Do tego zwiększamy beztłuszczową masę ciała tzn budujemy mięśnie.

Efekty?
Są! I to duże, mam wrażenie. Co prawda piję BCAA od tygodnia (przy treningach różnego rodzaju) ale jej działanie widać od razu. Lepsze samopoczucie po treningu. Większa wytrzymałość i szybka regeneracja. Zmęczenie oczywiście się pojawia ale jest ono mniejsze.

Moje pierwsze zetknięcię z sumplementami uważam za udane i pewnie prędzej czy póżniej spróbuje innych specyfików :)

środa, 17 lipca 2013

Bieganie - przekraczając "granice"

Cudownym uczuciem jest zaskakiwać samą siebie. Przekraczać te cholerne "granice" , o których wokół mówią do znudzenia. Pokazać sobie, że się potrafi, że się da jeśli tylko się chce. 

Kiedy nastał mój wielki powrót do sportu, bieganie było pierwszą rzeczą przed którą się broniłam. Co najwyżej minuta biegu na bieżni i koniec, bo "ja nie jestem stworzona do biegania" (taaaa, tak jak i do roweru nie mam odpowiednich proporcji ciała ;P). Przez wiele miesięcy postępy były niewielkie wiec uznaje, że ich nie było. Wielkie dzień nastał 8.06.2013, wtedy założyłam buty i poszłam biegać w plener bez większego zaangażowania. Było to wielką porażką więc przejdę do kolejnej próby, którą uznaje za początek zmagań z bieganiem :P Pierwsze 3km w biegu w czasie 19:41s (nastały dopiero 12 dni po pierwszej próbie - wadziła pogoda) było dla mnie dużym sukcesem i zapalnikiem, aby dalej trenować i próbować. Dość szybko bo dwa dni później wystartowałam na 5km :) Zajęło mi to 32:49s. ahhh jaka byłam dumna z siebie :) Od tego czasu staram się upychać bieganie w swój już wystarczająco aktywny tydzień. 

Post o bieganiu miał nie powstać, przynajmniej nie tak szybko, bo nie ma się czym chwalić, 5 km w ponad pół godziny to jedynie satysfakcja dla mnie dla innych może nie być niczym nadzywczajnym. Okazja nastała wczoraj. Po 6 biegach jakie do tej pory zaliczyłam i najdłuższy dystans to 6km, wybrałam się bardzo spontanicznie na bieganie. Miało do niego nie dojść z kilku powodów. Środa miała być dniem regeneracji bo dawno jej nie było, buty do biegania rano wylądowały w praniu więc miały być mokre (nie były) oraz słaby dzień jeśli chodzi o posiłki w ciągu dnia, a przed samym biegiem nie będę jadła obiadu. Co z tego, przyszła myśl, buty wyschły to lecimy. Plan był 5km i do domu, jakimś cudem zrobiło się 10km :D :D :D W trakcie biegu zwyczajnie chciało się więcej i więcej, więc biegłam przed siebie, planując trasę na bieżąco ;) dzień był tak dobry i albo moje BCAA działa na organizm albo na podświadomość (w trasie, w chwilach słabości mówiłam sobie "aminokwasy, aminokwasy - dasz radę" ;)) Może gdyby nie ból w kolanach, który do dzisiaj trzyma byłoby więcej - > 10,66km w 1h06m48s uważam za wielki sukces!!!!!!!!!!!!! Jak się chce to się wszystko da! 


Super Dumna Iza

poniedziałek, 10 czerwca 2013

2 x CHALLENGE SQUAT + BURPEE

Ciąg dalszy "Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma". W przerwie od siłowni (niestety, ale jeszcze parę dni) szukam sobie zastępstwa. 
W sobotę rozpoczęłam ->


30 DAY SQUAT CHALLENGE

Utrudniłam sobie to wyzwanie nieco. Przysiady robię dwa razy w ciągu dnia. Dzień trzeci nie sprawił mi żadnych trudności :)

Dzisiaj do swojego planu dnia dodałam drugie wyzwanie. Znacznie gorsze niż przysiady. Przerośnie mnie ono już po paru dniach. Moje kochane BURPEE!!! 


Trzymam za siebie kciuki, zwłaszcza z Burpee. Podobno po 50 powtórzeniach jest łatwiej.. aaa.. o ile dotrwam :D Już widzę te łzy cieknące po policzkach :)

środa, 5 czerwca 2013

Wspinaczka po linie -> climbing the rope

Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.
Pierwsza próba wspinaczki po linie zaliczona! Potwornie nie udana. Totalne rozczarowanie. Słabość w rękach straszna.
Za to masa motywacji do pracy.  

Trening czyni mistrza!!!
5.06.2013 - czas start! 

Po ilu dniach wejdę na samą (niewysoką) gorę? 



sobota, 27 kwietnia 2013

Rower - nie taki zły jak się mi wydawało

Największa przeciwniczka rowerów się zakochała! Zakochała w swoim zakurzonym, znienawidzonym góralu, kupionym, aby "jeździć do pracy". Rower górski, co prawda nie jest stworzony do jazdy po ulicy, no ale była okazja to się kupiło za półdarmo. Biedak długo czekał na swoje 5 minut. Co najwyżej wykorzystywany był, aby "jeździć do sklepu" - 200m dalej. Po kilku latach, czekania aż Izuni się zachcę korzystać z jego przeznaczenia, nastało wielkie święto. Izunia dała się na mówić na wycieczkę rowerową. Z przerażeniem i rozpaczą myślała o tym wydarzeniu. W głowie pojawiały się myśli typu: "A jak umrę, na nim, bo oddechu nie złapie?", "a co będzie, jeśli mi uda eksplodują?", "przecież przez tydzień nie usiądę na tyłku" itp, itd. Jakież było moje zdziwienie, kiedy z wielka przyjemnością, satysfakcją, radością i górą pozytywnych emocji pokonałam tego dnia 40 km :D cieszyłam się jak głupia :) totalnie zmęczona ale bardzo szczęśliwa postanowiłam na rower wsiadać nie tylko "od święta.


Od tego dnia rower mym przyjacielem jest!



Sezon rowerowy 2013 rozpoczęty!


zmęczenie na twarzy się maluje


jedne z wielu pamiątek wycieczki :)

piątek, 5 kwietnia 2013

CrossFitowe zmagania part 3

Pora na aktualności

Dzisiaj robiłam swój IX trening, zaraz przedstawię cała drogę do niego, tymczasem muszę powiedzieć, że zdecydowanie nie wiedziałam na co się porywam ;) Może i przeżywam męczarnie i ciężko mi przeskoczyć pewien próg ale bynajmniej mnie to nie zniechęca, wręcz przeciwnie. Więc pomimo wylanego potu, bólu i walki ze sobą polecam bo dodaje to pewności siebie i to bardzo :)
Trening 4

Skakanka
Weź skakanę w obie dłonie. Przeskocz przez nią obunóż. Wróć do pozycji wyjściowej. Powtórz 100 razy, najlepiej nie robiąc przerw. Nie masz skakanki? Zrób 120 pajacyków lub przebiegnij 1 km.

Squaty na jednej nodze
Stań na prawej nodze, lewą ugnij i unieś w tył, ramiona wzdłuż tułowia. Zrób półprzysiad tak, by twoje prawe kolano było w jednej linii nad kostką, pupa do tyłu, plecy proste, brzuch wciągnięty. Wróć do pozycji wyjściowej, mocno napnij, pochyl miednicę do przodu. Powtórz 10 razy. Zmień nogę i zrób to samo.

Nożyce pionowe
Połóż się na brzuchu. Ugnij ramiona, dłonie pod czołem, łokcie na zewnątrz. Unieś prostą prawą nogę. Opuść ją. Unieś lewą. Wróć do pozycji wyjściowej. Powtórz naprzemiennie 40 razy.

Pojedyncze podskoki w miejscu
Stań w rozkroku na szerokość bioder, ugięte ramiona wzdłuż tułowia. Podskocz na wysokość ok. 10-15 cm. Wróć do pozycji wyjściowej. Powtórz 50 razy.

Nie powiem, że był to mój ulubiony trening, miałam wrażenie jakby czegoś brakowało ale 3 seria zmieniła moje podejście ;)

Trening 5

Pojedyncze i podwójne skoki
Weź skakankę w obie dłonie. Przeskocz przez nią obunóż. Wróć do pozycji wyjściowej. Powtórz 100 razy, robiąc 90 pojedynczych oraz 10 podwójnych skoków (podczas jednego skoku zakręć skakanką dwa razy, zanim znajdziesz się na ziemi. To trudne zadanie. Pamiętaj! Unieś wyżej nogi i szybciej pracuj nadgarstkami). Nie masz skakanki? Zrób 110 niskich podskoków w miejscu (na wysokośc ok. 5-10 cm) oraz 15 wysokich – z uniesieniem kolan na wysokość klatki piersiowej.

Martwy ciąg KLIK
Weź laskę gimnastyczną lub elastyczną gumę (ew. zwinięty ręcznik) w obie dłonie, chwyć ją nieco szerzej niż linia barków. Stań w rozkroku na szerokość bioder, wyprostuj plecy, napnij brzuch. Ugnij biodra, pochyl tułów do przodu (grzbiet i, na ile to możliwe – nogi są wyprostowane). Wyprostowane ramiona w dole, dłonie nieco wyżej niż kostki, przy podudziach. Wyprostuj tułów (plecy są cały czas proste), prowadząc ramiona z laską blisko ciała, wypchnij miednicę. Powtórz 20 razy.

Pełne przysiady z hantlami
Weź dwie hantle o masie 1-2 kg każda, w obie dłonie (ew. dwie 1,5-litrowe butelki napełnione wodą). Stań w rozkroku na szerokość bioder, napnij brzuch, ugięte ramiona wzdłuż tułowia. Zrób pełny przysiad. Wstań, unosząc proste ramiona nad głowę. Powtórz 30 razy.

Ten trening powtarzałam 2 dni z rzędu. Bo? A no dlatego, że bardzo mi się spodobał i to pierwsze ćwiczenia z obciążeniem więc chciałam je dobrze przetestować i w miarę nauczyć się robić je poprawnie. Mój martwy ciąg został trochę zmodyfikowany, aby dostosować go do sprzętu jaki posiadam, czyli 10kg hantla (być może ma to inną nazwę niż martwy ciąg ale starałam się robić wg zasad). Dodatkowo robiłam go w półprzysiadzie, ponieważ wyczytałam, że jest łatwiejszą wersją na początek. 

Trening 6


Podwójne skoki na skakance 80 razy

Skłon dzień dobry z obciążeniem KLIK

Weź hantle w obie dłonie (ew. laskę gimnastyczną, gryf o masie 5-7 kg). Stań w rozkroku na szerokość barków. Unieś ugięte ręce za głowę, dłonie przy uszach. Zrób opad tułowia w przód – ugnij nieco nogi (mniej niż w squacie), kolana w jednej linii nad kostkami, pupa do tyłu, plecy proste, brzuch napięty, głowa jest przedłużeniem tułowia. Wróć do pozycji wyjściowej, wypchnij biodra w przód, napnij pośladki. Powtórz 25 razy. Powtórz 30 razy.

Wymachy z obciążeniem KLIK
Weź kettlebell, ew. jedną hantle w obie dłonie. Stań w rozkroku na szerokość bioder. Zrób półprzysiad tak, by twoje kolana były w jednej linii nad kostkami, pupa do tyłu, plecy proste, brzuch wciągnięty. Wróć do pozycji wyjściowej, jednocześnie mocno wypychając biodra i miednice w przód oraz unosząc proste ramiona na wysokość klatki piersiowej (ew. nad głowę), brzuch napięty. Powtórz 30 razy.
 
Podwójne skoki przez skakankę nie zostały przezemnie zrobione bo zwyczajnie zapomniałam jak to się robi, a, że nie chciałam roznieść domu zrobiłam 160 pojedynczych. Kiedy już pogoda na to pozwoli będę ćwiczyć skoki na skakance. Skłony i wymachy zaliczone. 

Trening 7 

Pojedyncze skoki na skakance 200 razy

Siad

Połóż się na plecach, ugnij nogi w kolanach, stopy na ziemi. Unieś ramiona nad głowę. Przejdź do siadu, dotknij dłońmi stóp lub ziemi. Wróć do pozycji wyjściowej. Powtarzaj przez 30 s, jak najszybciej.

Deska
Zrób podpór przodem na ugiętych ramionach. Napnij mięśnie całego ciała. Wytrzymaj 30 s.  

Trening 8

Skipy C
Stań w rozkroku na szerokość bioder. Zrób niewielki krok lewą nogą w przód. Podskocz, unosząc ugiętą prawą nogę w tył, stopa na wysokości prawego pośladka, a lewe ugięte ramię – klatki piersiowej, prawą rękę przenieś w tył. Wróć do pozycji wyjściowej. Szybko, bez przerwy, zrób to samo na drugą nogę. Powtórz 100 razy.

Martwy ciąg
Powtórz 10 razy.
 
Przysiady z wyciskaniem KLIK plus wyciskanie
Weź sztangę (ew. dwie hantle o masie 2-5 kg każda, w obie dłonie lub dwie 1,5-litrowe butelki napełnione wodą) tak jak podczas martwego ciągu (zob. wyżej). Stań w rozkroku na szerokość bioder, napnij brzuch. Zarzuć sztangę na barki (z przodu), ramiona ugięte, unieś nieco łokcie. Zrób półprzysiad. Wstań, unosząc sztangę nad głowę, na prostych ramionach. Powtórz 10 razy. 

Trening 9
Ćwiczenia po 2 minuty  8 serii

Pompki

Burpess


Niektóre treningi bardzo dały w kość, ale co nas nie zabije to nas wzmocni ;)


środa, 27 marca 2013

CrossFit Trening 2

Dzisiaj dzień drugi, muszę podzielić się wrażeniami, bo czegoś takiego się nie spodziewałam.






Trening 2
 
Pajace. Stań ze złączonymi nogami, ramiona wzdłuż tułowia. Podskocz do szerokiego rozkroku, jednocześnie przenieś ramiona bokiem w górę, ugnij je, dłonie złóż w pięści. Wróć do pozycji wyjściowej. Powtórz 30 razy.

Burpees. Stań w rozkroku na szerokość bioder. Przejdź do przysiadu, opierając dłonie przed sobą, na ziemi. Przenieś nogi w tył (jak do pompki), jednocześnie uginając ramiona i kładąc ciało na ziemi. Wróć do przysiadu. Potem wyskocz w górę, przenosząc ramiona nad głowę. Powtórz 25 razy. 
Jak poprawnie zrobić: Burpees.

Pojedyncze wykroki. Stań w rozkroku na szerokośc bioder, ramiona wzdłuż tułowia. Zrób wykrok prawą nogą w przód, ugnij ją pod kątem 90 stopni, kolano w jednej linii nad kostką. Jednocześnie unieś ugięte ramiona – lewe w przód, na wysokość klatki piersiowej, prawe w tył. Ugnij też lewą nogę. Napnij brzuch, wyprostuj plecy. Wróć do pozycji wyjściowej. Zmień nogę i zrób, to samo. Powtórz 20 razy.

Tak jak poprzednio wykonujemy 3-5 serii. 

Wrażenia ! 
Po dość łatwym treningu wczoraj ochoczo zabrałam się do robienia pajacy, burpees i wykroków. 

Pierwsza seria:
  • pajace poszły bardzo sprawnie
  • burpees, to MORDĘGA. Buprees znam z ćwiczeń Ewy Chodakowskiej i nie były to moje ulubione ćwiczenia, nie należą też do łatwych. Ewa w swoich wykonach tego ćwiczenia, pomija element pompki, co sprawia, że stopień trudności jest mniejszy. Moja pierwsza próba wykonania ćwiczenia jak na filmiku dała mi tak w dupę, że, ledwo mogłam złapać oddech (po paru pełnych powtórzeniach odpuściłam element pompki :/ ). Nie udało mi się zrobić 25 powtórzeń tylko 15. Chwila przerwy na powrót do żywych i
  • wykroki, starałam się robić jak najbardziej poprawnie, ale wytrącona z równowagi poprzednim ćwiczeniem trochę się nie przykładałam.





Druga i trzecia seria - wiedząc co mnie czeka, nastawiłam się na ból, pot, stęki i jęki

  •  pajace - przygotowują nas do najcięższego treningu i pozwalają też odpocząć - wykonane 100%
  • burpees - niestety odpuściłam w tym ćwiczeniu element pompki, za to starałam się robić ich więcej. 20 powtórzeń było moim max. 
  • wykroki - zaliczone na 100%, większe skupienie i prawidłowość wykonywanych ćwiczeń.
Długo zbierałam się z podłogi, ale satysfakcja wielka (choć nie do końca jestem zadowolona, że nie wykonałam burpees, tak jak trzeba, ale wszystko z czasem). Z drugiej strony mega zdziwienie, że ćwiczenia, które zajmują 10-15 minut zmęczyły mnie bardziej niż 40 minut ćwiczeń z Ewą CH. Niestety, z moją kondycją wciąż jest źle, ale WALCZĘ :)
Po skończeniu tych trzech ćwiczeń wykonuję jeszcze ok 10 minut na brzuch, ale o tym innym razem bo ćwiczenia dopiero testuję :)

z okazji czy bez nie, poproszę o taką koszulkę. Motywującą ona !!
 Real-Women-Do-Burpees


wtorek, 26 marca 2013

CrossFit Trening 1

Kiedy nastaje moment, że "Ewa Chodakowska" i "Mel B" (jakiekolwiek) już nie wystarczają i się nudzą nie odpuszczajmy. Próbujmy nowych rzeczy, szukajmy czegoś co zastąpi dotychczasowe ćwiczenia. Wybór jest ogromny, w sieci znajdziemy masę filmików z ćwiczeniami, siłownie oferują wiele różnych form fitnessu, ćwiczeń grupowych, nawet można spróbować jednej z wielu aplikacji na smartfona itp. itd. Jeśli tylko chcemy ćwiczyć nic nie stanie nam na przeszkodzie.
Mi od jakiegoś czasu chodził po głowie CrossFit. Obejrzałam sporo filmików, przeczytałam parę artykułów i sobie pomyślałam, że to nie dla nie. Hantle, sztangi, kettlebell, drążek, sandbag, skrzynia... itp. , przecież ja tym nie dysponuję, są to drogie rzeczy i w najbliższym czasie raczej nic z tego nie kupię. No, ale myśl o tym wciąż wracała.. jakiś czas temu polubiłam stronę Shape na FB i tam zobaczyłam akcję CrossFit'ową. 3 razy w tygodniu na FP Shape ukazują się ćwiczenia CF, które spokojnie możemy wykonać w domu. Zazwyczaj są to 3 ćwiczenia, które wykonujemy po parędziesiąt powtórzeń po 3-5 serii (zależy od naszego zaawansowania). Ale może najpierw, co to jest CrossFit.


CrossFit pomaga poprawić kondycję, wydolność i szybkość. Opiera się o najpopularniejsze ćwiczenia jakie znamy czyli: brzuszki, pompki, biegi, przysiady.. to połączenie podnoszenia ciężarów, gimnastyki i cardio. Uniwersalne ćwiczenia dla wszystkich, niezależnie od stopnia sprawności, siły, kondycji i wieku.
Polecam zobaczyć filmik, przedstawiający różne ćwiczenia.




Tak! wygląda to bardzo męcząco i zapewne pierwsza myśl jest "o boże te ciężary". Wiele kobiet obawia się hantli i sztangi (wiem to z doświadczenia), ale chyba pora porzucić obawy i spróbować zamiast siatek, ciężkich toreb, zgrzewek wody podnosić ciężary. Dużym problem jest brak odpowiedniego sprzętu w naszym domu, ale nie ma co się zniechęcać, bo są na to sposoby. Zamiast hantli użyjmy butelek z wodą (mogą być 1,5l, 2l, 2,5l 5l), za kettlebell może służyć butelka 5l (nie przy wszystkich ćwiczeniach będzie to bezpieczne i wykonalne). Co do sztangi to nie trudno się domyślić, że da się ją zrobić, ale ja wole nie próbować. Myślę, że nie ma co się martwić sprzętem, bo profesjonalny znajdziemy na siłowni i tam też trenujmy CrossFit. Na nasz osobisty odkładajmy pieniążki do skarbonki. Z resztą wiele ćwiczeń CrossFit'owych nie wymaga użycia żadnych obciążeń itp.


Wracając do akcji z Shapa. Na początku biernie się przyglądałam i czytałam pojawiające się rozpiski treningów na ich FP, aż do dzisiaj. Znalazłam na FP Shapa pierwszy trening, wskoczyłam w wygodny strój i do dzieła!


CrossFit 
Trening 1 źródło

1. Pompka (push ups) Zrób podpór przodem na prostych ramionach. Ugnij ramiona pod kątem 90 stopni (dotknij klatką piersiową i miednicą ziemi). Wróć do pozycji wyjściowej. Powtórz 20 razy.( Jesteś początkująca? Zrób pompkę damską, opierając kolana na ziemi).
2. Siad (sit ups) Połóż się na plecach, ugnij nogi w kolanach, stopy na ziemi. Unieś ramiona nad głowę. Przejdź do siadu, dotknij dłońmi stóp. Wróć do pozycji wyjściowej. Powtórz 30 razy.
3. Półprzysiady (air squat) Stań w rozkroku na szerokość bioder, ramiona wzdłuż tułowia. Zrób półprzysiad tak, by twoje kolana były w jednej linii nad kostkami, pupa do tyłu, plecy proste, brzuch wciągnięty. Wróć do pozycji wyjściowej, mocno napnij brzuch, pochyl miednicę do przodu. Powtórz 40 razy.

Jako, że był to mój pierwszy trening CrossFit'owy zrobiłam 3 serię, myślę, że śmiało mogłam zrobić go 4 razy ;) ćwiczenia wykonujemy bez przerw! i jak najszybciej (moje tempo było dośc wolne, ale wszystko z czasem)

Co ważne!!!
Starajmy się robić ćwiczenia poprawnie, mam tu na myśli głównie pompki. Jeśli nie mamy siły i doświadczenia w robieniu normalnych pompek róbmy damskie!! Koniecznie zapoznajcie się z tym artykułem, aby Twój wysiłek nie poszedł na marne. 
Półprzysiad - tutaj





niedziela, 17 marca 2013

Joga dla zółtodziobów cz. 2

Wracając do asan stojących, na swoim nieco koślawym przykładzie przedstawię i opiszę najbardziej popularne. Joge praktykuję się boso ale ze względu na okoliczności na zdjęciach pojawiam się w obuwiu ;)


Uthita trikonasana: pozycja rozciągniętego trójkąta

 Wykonanie:
  1. Stajemy w Tadasanie (pozycja Tadasany Joga dla żółtodziobów cz. 1 )
  2. Podskokiem przejdź do rozkroku tak, aby stopy były pod nadgarstkami.
  3. Skręć lewą stopę o 15 stopni do środka a prawą 90 stopni na zewnątrz. (na zdjęciu moja prawa stopa jest źle ustawiona ;) )
  4. Podciągnij rzepki kolan.
  5. Zegnij tułów w prawo.
  6. Prawa ręka na podłodze lub na goleni, lewa ręka pionowo w górę.
  7. Skręć tułów do sufitu.
  8. Przekręć głowę w górę i spójrz na kciuk lewej dłoni.

 Pamiętaj!
  • ciężar ciała opieramy na obu nogach, to, że zginamy się w jedną stronę nie oznacza, że w tym przypadku prawa noga mocniej pracuję
  • biodra staramy się ustawić jak najbardziej równolegle do długiej krawędzi maty
  • korpus skręcamy do sufitu
  • barki oddalamy od uszu
  • wydłużamy oba boki tułowia 

 Działania
  • podnosi tonus nóg
  • pomaga przezwyciężyć sztywność nóg i bioder
  • łagodzi bóle pleców i szyi
  • rozwija klatkę piersiową
  • zmniejsza stres i napięcie
  • poprawia działanie układu pokarmowego


Parsvakonasana 

 Wykonanie:
  1. Stajemy w Tadasanie.
  2. Z wydechem skocz do rozkroku (rozkrok ma być szeroki).
  3. Skręć stopy w prawo: prawa 90 stopni, lewą o 15 stopni.
  4. Zegnij prawą nogę, pomiędzy łydką a udem powinien utworzyć się kąt prosty. Prawe udo równolegle do podłogi.
  5. Tył kolana nie może wyprzedzać tyłu pięty! (moje prawe kolano powinno być nieco bardziej w przodzie)
  6. Ułóż prawą dłoń przy stopie na macie i dociśnij kolano do łokcia.
  7. Wyciągnij lewe ramię ponad lewym uchem.
  8. Spójrz na sufit ponad lewym ramieniem.

 Pamiętaj!

  • ciężar ciała opieramy również na lewej wyprostowanej nodze, dociskając stopę jak najmocniej do maty i podciągając rzepki kolanowe, uda mocno pracują
  • biodra staramy się ustawić jak najbardziej równolegle do długiej krawędzi maty (tak wiem, nie stoję na macie, ale łatwo sobie wyobrazić, że ona tam jest)
  • korpus skręcamy do sufitu
  • barki oddalamy od uszu
  • wydłużamy oba boki tułowia

Działania

  • pomaga odchudzić okolice bioder
  • zwiększa ruchy jelit i ułatwia wydalanie
  • zwiększa odporność organizmu
  • rozwija klatkę piersiową

 Parsvakonasana to pozycja na mojej czarnej liście. Choć wyjątkowo ładnie wygląda w moim wykonie, niestety jest moją zmorą i sprawia mi wiele problemów w praktyce.


Virabhadrasana I - pozycja bohatera

 Wykonanie:
  1. Stań w Tadasanie.
  2. Podskokiem wchodzimy do rozkroku.
  3. Skręć stopy w prawo: prawa o 90 stopni, lewa o 60 stopni.
  4. Skręć biodra w kierunku prawej nogi, podnieś piętę nogi z tyłu i przesuń lewe biodro w przód.
  5. Zachowując skręt bioder opuść piętę do podłogi. Kość ogonowa w dół.
  6. Z wydechem zegnij nogę z przodu do kąta prostego.
  7. Dynamicznie podnieś ręce w górę i połącz dłonie.

Pamiętaj!

  • Tym razem biodra ustawiamy równolegle do krótkiej krawędzi maty
  • Pięta nogi tylnej dociśnięta do podłogi
  • Przednia noga, zgięta do kąta prostego


Działanie

  • ułatwia odchudzenie okolicy bioder
  • wzmacnia mięśnie pleców
  • łagodzi bóle w dolnych częściach kręgosłupa
  • rozciąga boki ciała
  • uelastycznia barki i szyję


Virabhadrasana II - pozycja wojownika

Wykonanie:

  1. Stań w Tadasanie.
  2. Skok do szerokiego rozkroku, ręce poziomo, stopy pod nadgarstkami.
  3. Skręć stopy w prawo: prawa o 90 stopni, lewa o 15 stopni.
  4. Zegnij prawą nogę do kąta prostego. Tył kolana nie może wyprzedzać tyłu pięty.
  5. Ułóż biodra równolegle do długiej krawędzi maty.
  6. Tułów pionowo w do góry.
  7. Obróć głowę w prawo i spójrz ponad wyciągniętą ręką.

Pamiętaj!

  • korpus skręcony jak najbardziej w stronę długiej krawędzi maty, głowa w stronę ugiętego kolana.
  • rękę tylną trzymamy na takiej samej wysokości jak przednią (lubi opadać;))
  • biodra ustawiamy do długiej krawędzi maty
  • nogi proste, mocne uda obu nód
  • stopy przyciśnięte do maty

Działanie

  • rozciąga biodra
  • otwiera klatkę piersiową
  • wzmacnia mięśnie nóg
  • poprawia koncentrację i daje pewność siebie



Virabhadrasana III- pozycja bohatera


 Wykonanie:
  1. Stań w Virabhadrasanie I.
  2. Z wydechem połóż klatkę piersiową na udzie, wyciągając wyprostowane ręce do przodu.
  3. Ręce równoległe do podłoża, dłonie skierowane wnętrzami do siebie.
  4. Podnieś lewą nogę do poziomu rąk, równocześnie wyprostowując prawą nogę.
  5. Ręce i lewa noga pozostają w jednej linii, równoległej do podłogi, mocno wyciągnięte w przeciwne strony.
  6. Prawa noga wyprostowana prostopadle do podłogi.

Pamiętaj!
  • aby utrzymać pozycje musimy mocno pchać do tyłu nogę i ciągnąc ręce do przodu
  • noga stojąca silna, rzepki kolanowe podciągnięte do góry
  • kość ogonową wciskamy w miednicę (pośladki opuszczamy w dół)
  • oba biodra powinny być równolegle do podłogi

Działanie

  • wzmacnia i rozciąga barki oraz mięśnie pleców
  • wzmacnia kostki i kształtuje mięśnie nóg
  • poprawia równowagę i postawę ciała
  • tonizuje narządy jamy brzusznej


Uwagi!!

Jogę praktykujemy boso
Każdą z asan wykonujemy na obie strony
W pozycji staramy się wytrzymać min. 5 głębokich oddechów

Zdjęcia by E.K :)

sobota, 23 lutego 2013

Ruch to zdrowie! Part 1

Już za zakrętem wiosna :) Na samą myśl pojawia się uśmiech na buzi :D
Zrzucimy grube kurtki i ciężkie buty..  chyba każdy już o tym marzy.
Zrzucić wypadałoby też to, co cała zimę się zbierało i ukrywało pod grubymi płaszczami. Najlepszym sposobem na, to jest ruch. Ruch w każdej postaci.. Choćby szybki marsz na przystanek. Ale nie do takiego ruchu chcę tu zachęcać. Trochę wysiłku i regularności nie zaszkodzi. Jeśli nawet nie uda się spaść z wagi lub stracić kilku kilogramów, bo nasz organizm jest oporny, to warto ujędrnić nasze ciało.

Jeszcze do nie dawna, nie pomyślałabym, że ja wielki leń będę tak ochoczo ćwiczyć, baaa codziennie ćwiczyć. Zaczęło się niewinnie, od wykupienia karnetu na siłownie, a aktualnie ćwiczę minimum 30 minut ćwiczeń/ruchu dziennie. Do minimum ograniczam się bardzo rzadko. Mogłabym tu napisać, aby na początku ćwiczyć 2-3 razy w tygodniu, ale tego nie zrobię, bo ja od razu starałam dawać z siebie 100%. Mięśnie bolały, ale jak nie boli, to nie ma efektów. Im częściej tym lepiej a zmiany zobaczymy już po miesiącu.

 

Codziennie o 6:30< , wskakuję w wygodny stój i poświęcam 20-40 minut na ćwiczenia całego ciała. Zaczynałam od 10 minutowych ćwiczeń z Mel B (w sieci można znaleźć kilka 10 minutowych filmików z ćwiczeniami na poszczególne części ciała, od brzuch, ramion, przez nogi aż do pośladków, są również dłuższe filmiki tak zwane body workout.. robimy mix paru i do dzieła), kolejno znalazłam ćwiczenia na całe ciało z Ewą Chodakowską, 30-40 minut (tak samo do znalezienia w sieci). Choć początki były bardzo trudne i nie raz myślałam o porzuceniu ćwiczeń teraz weszło mi, to tak w nawyk, że zaraz po przebudzeniu szykuję się do ćwiczeń. Wybieram, w zależności od humoru, dnia i ochoty odpowiednie filmiki i let's go! Pewnie, gdyby nie efekty, satysfakcja, radość i kop energii na cały dzień odpuściłabym sobie.... ale to naprawdę działa.. Po takich ćwiczeniach z przyjemnością wychodzę do pracy. 

Taki rodzaj ruchu praktykuję czasami 2 razy dziennie (popołudniu/wieczorem dużo lepiej mi się ćwiczy). Dlaczego czasami? A no dlatego, że moja aktywność fizyczna nie kończy się tylko na ćwiczeniach w domu. Swoje baterie doładowuje też w inny sposób oczywiście związany ze sportem, ale to w kolejnych częściach. 


Dzisiejsze ćwiczenia:
Daje to 35 minut treningu + krótkie rozciąganie mięśni


Ps. Gdybym kiedyś zwątpiła, bo kilka miesięcy ćwiczeń nie gwarantuję, że będę tak robić latami, to niech mnie kopnie w dupsko ten, kto może ;)

Nie ma wymówek!! Do dzieła!!