Nie wiem jaką decyzje bym podjęła po raz drugi. Pewnie tą samą ale drutowanie łokcia okazuje się nie być do końca dobrym rozwiązaniem. Z jeden strony nie nosi się uciążliwego gipsu i nie ma się długiej rehabilitacji a z drugiej po 4 miesiącach nie ma się problemu z boląca ręka i przemieszczającymi się drutami. Z niecierpliwością czekam na telefon od lekarza, który powie mi "Pani Izabelo wyciągamy druty". Umowny termin mam na marzec, a on już prawie się zaczyna. Oby to był początek marca bo już mam dość zaciskania zębów kiedy obciążam rękę w trakcie ćwiczeń.
Chce już robić wszystkie asany jak należy!
Chce zwiększać obciążenie w dni treningowe górnych partii ciała!
Choć funkcjonuje na co dzień tak jak przed złamaniem, to ćwiczenia już bywają wyzwaniem. Mam wrażenie że nie daje z siebie 100% co często bywa bardzo irytujące.
Jak dobrze, że lubię ćwiczyć nogi... Legs day!
