czwartek, 28 marca 2013

Placek owsiany

Dzisiaj na urozmaicenia moich śniadań wypróbowałam przepis który znalazłam w Fitnesslandi.
To nic innego jak omlet, frittata zwał jak zwał ale z dodatkiem o jakim bym nie pomyślała wcześniej, tak więc zachęcam do wypróbowania





Placek owsiany

Składniki:
3 jajka
60g płatków owsianych
parówka (tak wiem fuj ;))
sól
smalec do smażenia

Przygotowanie: 
Jajka roztrzepujemy z płatkami, pokrojoną parówka i solą. Na patelni rozgrzewamy smalec i smażymy połączone składniki. Kiedy dół się zetnie, odwracamy. Następnie wykładamy na talerz i zjadamy :D 



Muszę się wytłumaczyć z tego niewdzięcznego składnika ;) Mam słabość do parówek od zawsze, przyzwyczajenie powoduje, że często sięgam po nie na półki sklepowe, zjem 2 z 5 i a później leżą w lodówce i czekają, czekają aż je ktoś zje. Muszę zaznaczyć, że jak już kupuję to wybieram te lepszej jakości. Przy robieniu tego przepisu stwierdziłam, że wykorzystam jedną, bo inaczej wyląduję w misce psa lub kota. Efekt był bardzo smaczny.



To danie ma ok 600 kcal (parówki są dość kaloryczne), to dużo jeśli jadamy 5 posiłków dziennie (dlatego następnym razem zamiast parówki, będzie chuda wędlinka), w sam raz jeśli kolejnym daniem będzie dopiero obiad. 
Przy mojej aktywności fizycznej powinnam zjadać 2000-2100kcal dziennie, to śniadanie to ok 28% mojego zapotrzebowania (powinno być 20-25%).


SZYBKO, SMACZNIE, SYTO, TANIO!! SMACZNEGO :)

środa, 27 marca 2013

CrossFit Trening 2

Dzisiaj dzień drugi, muszę podzielić się wrażeniami, bo czegoś takiego się nie spodziewałam.






Trening 2
 
Pajace. Stań ze złączonymi nogami, ramiona wzdłuż tułowia. Podskocz do szerokiego rozkroku, jednocześnie przenieś ramiona bokiem w górę, ugnij je, dłonie złóż w pięści. Wróć do pozycji wyjściowej. Powtórz 30 razy.

Burpees. Stań w rozkroku na szerokość bioder. Przejdź do przysiadu, opierając dłonie przed sobą, na ziemi. Przenieś nogi w tył (jak do pompki), jednocześnie uginając ramiona i kładąc ciało na ziemi. Wróć do przysiadu. Potem wyskocz w górę, przenosząc ramiona nad głowę. Powtórz 25 razy. 
Jak poprawnie zrobić: Burpees.

Pojedyncze wykroki. Stań w rozkroku na szerokośc bioder, ramiona wzdłuż tułowia. Zrób wykrok prawą nogą w przód, ugnij ją pod kątem 90 stopni, kolano w jednej linii nad kostką. Jednocześnie unieś ugięte ramiona – lewe w przód, na wysokość klatki piersiowej, prawe w tył. Ugnij też lewą nogę. Napnij brzuch, wyprostuj plecy. Wróć do pozycji wyjściowej. Zmień nogę i zrób, to samo. Powtórz 20 razy.

Tak jak poprzednio wykonujemy 3-5 serii. 

Wrażenia ! 
Po dość łatwym treningu wczoraj ochoczo zabrałam się do robienia pajacy, burpees i wykroków. 

Pierwsza seria:
  • pajace poszły bardzo sprawnie
  • burpees, to MORDĘGA. Buprees znam z ćwiczeń Ewy Chodakowskiej i nie były to moje ulubione ćwiczenia, nie należą też do łatwych. Ewa w swoich wykonach tego ćwiczenia, pomija element pompki, co sprawia, że stopień trudności jest mniejszy. Moja pierwsza próba wykonania ćwiczenia jak na filmiku dała mi tak w dupę, że, ledwo mogłam złapać oddech (po paru pełnych powtórzeniach odpuściłam element pompki :/ ). Nie udało mi się zrobić 25 powtórzeń tylko 15. Chwila przerwy na powrót do żywych i
  • wykroki, starałam się robić jak najbardziej poprawnie, ale wytrącona z równowagi poprzednim ćwiczeniem trochę się nie przykładałam.





Druga i trzecia seria - wiedząc co mnie czeka, nastawiłam się na ból, pot, stęki i jęki

  •  pajace - przygotowują nas do najcięższego treningu i pozwalają też odpocząć - wykonane 100%
  • burpees - niestety odpuściłam w tym ćwiczeniu element pompki, za to starałam się robić ich więcej. 20 powtórzeń było moim max. 
  • wykroki - zaliczone na 100%, większe skupienie i prawidłowość wykonywanych ćwiczeń.
Długo zbierałam się z podłogi, ale satysfakcja wielka (choć nie do końca jestem zadowolona, że nie wykonałam burpees, tak jak trzeba, ale wszystko z czasem). Z drugiej strony mega zdziwienie, że ćwiczenia, które zajmują 10-15 minut zmęczyły mnie bardziej niż 40 minut ćwiczeń z Ewą CH. Niestety, z moją kondycją wciąż jest źle, ale WALCZĘ :)
Po skończeniu tych trzech ćwiczeń wykonuję jeszcze ok 10 minut na brzuch, ale o tym innym razem bo ćwiczenia dopiero testuję :)

z okazji czy bez nie, poproszę o taką koszulkę. Motywującą ona !!
 Real-Women-Do-Burpees


wtorek, 26 marca 2013

CrossFit Trening 1

Kiedy nastaje moment, że "Ewa Chodakowska" i "Mel B" (jakiekolwiek) już nie wystarczają i się nudzą nie odpuszczajmy. Próbujmy nowych rzeczy, szukajmy czegoś co zastąpi dotychczasowe ćwiczenia. Wybór jest ogromny, w sieci znajdziemy masę filmików z ćwiczeniami, siłownie oferują wiele różnych form fitnessu, ćwiczeń grupowych, nawet można spróbować jednej z wielu aplikacji na smartfona itp. itd. Jeśli tylko chcemy ćwiczyć nic nie stanie nam na przeszkodzie.
Mi od jakiegoś czasu chodził po głowie CrossFit. Obejrzałam sporo filmików, przeczytałam parę artykułów i sobie pomyślałam, że to nie dla nie. Hantle, sztangi, kettlebell, drążek, sandbag, skrzynia... itp. , przecież ja tym nie dysponuję, są to drogie rzeczy i w najbliższym czasie raczej nic z tego nie kupię. No, ale myśl o tym wciąż wracała.. jakiś czas temu polubiłam stronę Shape na FB i tam zobaczyłam akcję CrossFit'ową. 3 razy w tygodniu na FP Shape ukazują się ćwiczenia CF, które spokojnie możemy wykonać w domu. Zazwyczaj są to 3 ćwiczenia, które wykonujemy po parędziesiąt powtórzeń po 3-5 serii (zależy od naszego zaawansowania). Ale może najpierw, co to jest CrossFit.


CrossFit pomaga poprawić kondycję, wydolność i szybkość. Opiera się o najpopularniejsze ćwiczenia jakie znamy czyli: brzuszki, pompki, biegi, przysiady.. to połączenie podnoszenia ciężarów, gimnastyki i cardio. Uniwersalne ćwiczenia dla wszystkich, niezależnie od stopnia sprawności, siły, kondycji i wieku.
Polecam zobaczyć filmik, przedstawiający różne ćwiczenia.




Tak! wygląda to bardzo męcząco i zapewne pierwsza myśl jest "o boże te ciężary". Wiele kobiet obawia się hantli i sztangi (wiem to z doświadczenia), ale chyba pora porzucić obawy i spróbować zamiast siatek, ciężkich toreb, zgrzewek wody podnosić ciężary. Dużym problem jest brak odpowiedniego sprzętu w naszym domu, ale nie ma co się zniechęcać, bo są na to sposoby. Zamiast hantli użyjmy butelek z wodą (mogą być 1,5l, 2l, 2,5l 5l), za kettlebell może służyć butelka 5l (nie przy wszystkich ćwiczeniach będzie to bezpieczne i wykonalne). Co do sztangi to nie trudno się domyślić, że da się ją zrobić, ale ja wole nie próbować. Myślę, że nie ma co się martwić sprzętem, bo profesjonalny znajdziemy na siłowni i tam też trenujmy CrossFit. Na nasz osobisty odkładajmy pieniążki do skarbonki. Z resztą wiele ćwiczeń CrossFit'owych nie wymaga użycia żadnych obciążeń itp.


Wracając do akcji z Shapa. Na początku biernie się przyglądałam i czytałam pojawiające się rozpiski treningów na ich FP, aż do dzisiaj. Znalazłam na FP Shapa pierwszy trening, wskoczyłam w wygodny strój i do dzieła!


CrossFit 
Trening 1 źródło

1. Pompka (push ups) Zrób podpór przodem na prostych ramionach. Ugnij ramiona pod kątem 90 stopni (dotknij klatką piersiową i miednicą ziemi). Wróć do pozycji wyjściowej. Powtórz 20 razy.( Jesteś początkująca? Zrób pompkę damską, opierając kolana na ziemi).
2. Siad (sit ups) Połóż się na plecach, ugnij nogi w kolanach, stopy na ziemi. Unieś ramiona nad głowę. Przejdź do siadu, dotknij dłońmi stóp. Wróć do pozycji wyjściowej. Powtórz 30 razy.
3. Półprzysiady (air squat) Stań w rozkroku na szerokość bioder, ramiona wzdłuż tułowia. Zrób półprzysiad tak, by twoje kolana były w jednej linii nad kostkami, pupa do tyłu, plecy proste, brzuch wciągnięty. Wróć do pozycji wyjściowej, mocno napnij brzuch, pochyl miednicę do przodu. Powtórz 40 razy.

Jako, że był to mój pierwszy trening CrossFit'owy zrobiłam 3 serię, myślę, że śmiało mogłam zrobić go 4 razy ;) ćwiczenia wykonujemy bez przerw! i jak najszybciej (moje tempo było dośc wolne, ale wszystko z czasem)

Co ważne!!!
Starajmy się robić ćwiczenia poprawnie, mam tu na myśli głównie pompki. Jeśli nie mamy siły i doświadczenia w robieniu normalnych pompek róbmy damskie!! Koniecznie zapoznajcie się z tym artykułem, aby Twój wysiłek nie poszedł na marne. 
Półprzysiad - tutaj





środa, 20 marca 2013

Chleb pszenno - żytni na zakwasie z czarnuszką

Muszę się pochwalić wczorajszą zdobyczą.
Kupiłam w 100% naturalny chleb pszenno-żytni, robiony na zakwasie, pieczony w piecu - domowymi sposobami :) Chlebuś ten od dawna mnie kusił, ale jakoś do tej pory przechodziłam obok.. aż do wczoraj.




Cudo to kupiłam w szkole jogi do której uczęszczam (Szkoła Jogi Sadhana). Cały bochenek kosztuje 10 zł, niestety to dużo ale cena jest adekwatna do jakości.
Chleb jest przepyszny, chrupiąca ciemna skórka, miękki, elastyczny, jasny środek. Mniamii.... Jest on lekki, delikatny i bardzooo zdrowy.



 PLUSY

Pieczywo pszenno- żytnie zawiera dużo magnezu i witaminy B, co wpływa na pamięć i koncentrację
Pieczywo wypiekane na zakwasie chroni przed nowotworami, zawiera kwas mlekowy który poprawia pracę jelit. Zwiększa odporność.
Taki chleb mieszany, zawiera więcej błonnika, witamin i składników mineralnych niż pszenne pieczywo.

Oraz
Chleby wypiekane na zakwasie, zachowują długo swoją świeżość, więc wydatek 10zł nie zmusza nas do "szybkiego" skończenia bochenka, ani ususzenia chleba lub oddania ptaszkom. :) 

Smacznego!

niedziela, 17 marca 2013

Joga dla zółtodziobów cz. 2

Wracając do asan stojących, na swoim nieco koślawym przykładzie przedstawię i opiszę najbardziej popularne. Joge praktykuję się boso ale ze względu na okoliczności na zdjęciach pojawiam się w obuwiu ;)


Uthita trikonasana: pozycja rozciągniętego trójkąta

 Wykonanie:
  1. Stajemy w Tadasanie (pozycja Tadasany Joga dla żółtodziobów cz. 1 )
  2. Podskokiem przejdź do rozkroku tak, aby stopy były pod nadgarstkami.
  3. Skręć lewą stopę o 15 stopni do środka a prawą 90 stopni na zewnątrz. (na zdjęciu moja prawa stopa jest źle ustawiona ;) )
  4. Podciągnij rzepki kolan.
  5. Zegnij tułów w prawo.
  6. Prawa ręka na podłodze lub na goleni, lewa ręka pionowo w górę.
  7. Skręć tułów do sufitu.
  8. Przekręć głowę w górę i spójrz na kciuk lewej dłoni.

 Pamiętaj!
  • ciężar ciała opieramy na obu nogach, to, że zginamy się w jedną stronę nie oznacza, że w tym przypadku prawa noga mocniej pracuję
  • biodra staramy się ustawić jak najbardziej równolegle do długiej krawędzi maty
  • korpus skręcamy do sufitu
  • barki oddalamy od uszu
  • wydłużamy oba boki tułowia 

 Działania
  • podnosi tonus nóg
  • pomaga przezwyciężyć sztywność nóg i bioder
  • łagodzi bóle pleców i szyi
  • rozwija klatkę piersiową
  • zmniejsza stres i napięcie
  • poprawia działanie układu pokarmowego


Parsvakonasana 

 Wykonanie:
  1. Stajemy w Tadasanie.
  2. Z wydechem skocz do rozkroku (rozkrok ma być szeroki).
  3. Skręć stopy w prawo: prawa 90 stopni, lewą o 15 stopni.
  4. Zegnij prawą nogę, pomiędzy łydką a udem powinien utworzyć się kąt prosty. Prawe udo równolegle do podłogi.
  5. Tył kolana nie może wyprzedzać tyłu pięty! (moje prawe kolano powinno być nieco bardziej w przodzie)
  6. Ułóż prawą dłoń przy stopie na macie i dociśnij kolano do łokcia.
  7. Wyciągnij lewe ramię ponad lewym uchem.
  8. Spójrz na sufit ponad lewym ramieniem.

 Pamiętaj!

  • ciężar ciała opieramy również na lewej wyprostowanej nodze, dociskając stopę jak najmocniej do maty i podciągając rzepki kolanowe, uda mocno pracują
  • biodra staramy się ustawić jak najbardziej równolegle do długiej krawędzi maty (tak wiem, nie stoję na macie, ale łatwo sobie wyobrazić, że ona tam jest)
  • korpus skręcamy do sufitu
  • barki oddalamy od uszu
  • wydłużamy oba boki tułowia

Działania

  • pomaga odchudzić okolice bioder
  • zwiększa ruchy jelit i ułatwia wydalanie
  • zwiększa odporność organizmu
  • rozwija klatkę piersiową

 Parsvakonasana to pozycja na mojej czarnej liście. Choć wyjątkowo ładnie wygląda w moim wykonie, niestety jest moją zmorą i sprawia mi wiele problemów w praktyce.


Virabhadrasana I - pozycja bohatera

 Wykonanie:
  1. Stań w Tadasanie.
  2. Podskokiem wchodzimy do rozkroku.
  3. Skręć stopy w prawo: prawa o 90 stopni, lewa o 60 stopni.
  4. Skręć biodra w kierunku prawej nogi, podnieś piętę nogi z tyłu i przesuń lewe biodro w przód.
  5. Zachowując skręt bioder opuść piętę do podłogi. Kość ogonowa w dół.
  6. Z wydechem zegnij nogę z przodu do kąta prostego.
  7. Dynamicznie podnieś ręce w górę i połącz dłonie.

Pamiętaj!

  • Tym razem biodra ustawiamy równolegle do krótkiej krawędzi maty
  • Pięta nogi tylnej dociśnięta do podłogi
  • Przednia noga, zgięta do kąta prostego


Działanie

  • ułatwia odchudzenie okolicy bioder
  • wzmacnia mięśnie pleców
  • łagodzi bóle w dolnych częściach kręgosłupa
  • rozciąga boki ciała
  • uelastycznia barki i szyję


Virabhadrasana II - pozycja wojownika

Wykonanie:

  1. Stań w Tadasanie.
  2. Skok do szerokiego rozkroku, ręce poziomo, stopy pod nadgarstkami.
  3. Skręć stopy w prawo: prawa o 90 stopni, lewa o 15 stopni.
  4. Zegnij prawą nogę do kąta prostego. Tył kolana nie może wyprzedzać tyłu pięty.
  5. Ułóż biodra równolegle do długiej krawędzi maty.
  6. Tułów pionowo w do góry.
  7. Obróć głowę w prawo i spójrz ponad wyciągniętą ręką.

Pamiętaj!

  • korpus skręcony jak najbardziej w stronę długiej krawędzi maty, głowa w stronę ugiętego kolana.
  • rękę tylną trzymamy na takiej samej wysokości jak przednią (lubi opadać;))
  • biodra ustawiamy do długiej krawędzi maty
  • nogi proste, mocne uda obu nód
  • stopy przyciśnięte do maty

Działanie

  • rozciąga biodra
  • otwiera klatkę piersiową
  • wzmacnia mięśnie nóg
  • poprawia koncentrację i daje pewność siebie



Virabhadrasana III- pozycja bohatera


 Wykonanie:
  1. Stań w Virabhadrasanie I.
  2. Z wydechem połóż klatkę piersiową na udzie, wyciągając wyprostowane ręce do przodu.
  3. Ręce równoległe do podłoża, dłonie skierowane wnętrzami do siebie.
  4. Podnieś lewą nogę do poziomu rąk, równocześnie wyprostowując prawą nogę.
  5. Ręce i lewa noga pozostają w jednej linii, równoległej do podłogi, mocno wyciągnięte w przeciwne strony.
  6. Prawa noga wyprostowana prostopadle do podłogi.

Pamiętaj!
  • aby utrzymać pozycje musimy mocno pchać do tyłu nogę i ciągnąc ręce do przodu
  • noga stojąca silna, rzepki kolanowe podciągnięte do góry
  • kość ogonową wciskamy w miednicę (pośladki opuszczamy w dół)
  • oba biodra powinny być równolegle do podłogi

Działanie

  • wzmacnia i rozciąga barki oraz mięśnie pleców
  • wzmacnia kostki i kształtuje mięśnie nóg
  • poprawia równowagę i postawę ciała
  • tonizuje narządy jamy brzusznej


Uwagi!!

Jogę praktykujemy boso
Każdą z asan wykonujemy na obie strony
W pozycji staramy się wytrzymać min. 5 głębokich oddechów

Zdjęcia by E.K :)

piątek, 15 marca 2013

Joga dla zółtodziobów cz. 1

 Parę słów o jodze...


Co to jest joga?

Joga to ćwiczenia obejmujące całe ciało i umysł. Joga nie jest sportem, nie ma rywalizacji. Pozycje w jodze, czyli asany działają na całe ciało (nie na pojedyncze mięśnie). Joga zwiększa elastyczność, siłę i równowagę. Dodaje pewności siebie. Korzystnie wpływa na układ sercowo - naczyniowy, wzmacniając odporność i optymalizuje funkcjonowanie narządów.
Niemal każda z asan wpływa korzystnie na nasze ciało. Pozycje odwrócone i skręty działają na narządy wewnętrzne lub na plecy, inne pobudzają spalanie tłuszczu i poprawiają wydajność układu krążenia.


Korzyści w punktach
  • wzmacnia mięśnie i spala tłuszcz
  • uelastycznia ciało
  • poprawia równowagę
  • wzmacnia ciało
  • dodaje energii
  • łagodzi bóle i sztywności 
  • dba o kręgosłup
 Tak, to na prawdę działa!! To się dzieję!! 

Nauka jogi


Praktykę jogi zaczynamy od nauki asan. Przy użyciu niewielkiej ilości "pomocy" (pasek, kostka, koc no i mata) To asany są tu najważniejsze, oddychanie i medytacja wcale nie musi być obowiązkiem. Jeśli nas zainteresuje to na pewno nie od razu, gdyż początkowo naszą cała energię i skupienie zajmują pozycję. W przypadku hatha- jogi, czyli najpopularniejszej odmiany zależy nam na znalezieniu równowagi pomiędzy ciałem- umysłem i duchem. Całościowy trening.
Każda z gałęzi jogi charakteryzuję się swoją ścieżką. Hatha- joga prowadzi do zdobycia kontroli nad ciałem. W tym klasycznym typie jogi poznajemy swoje ciało i umysł, przekraczamy granice swojego ciała, całkowicie panujemy nad, nim. Inne skupiają się na oddechu, medytacji, poznaniu siebie itp.
Joga nie jest relaksem! To trening całego ciała, który wymaga od nas sporo wysiłku. Zwyczajnie w świecie bywa trudny. Im dłuższa praktyka tym pozycje stają się coraz wygodniejsze i możemy w nich trwać i trwać. Po długiej praktyce, sprawiają nam przyjemność. Jedynym relaksem jest sawasana-, czyli pozycja relaksacyjna tak zwana trupa. O dziwo bardzo trudna, gdyż wymaga od nas kompletnego rozluźnienia ciała i umysłu, total reset.
W hatha-jodze podstawowymi pozycjami są:

Pozycje stojące

Pozycją wyjściową wszystkich asan stojących jest Tadasana. Takie pozycje ćwiczą i wzmacniają nogi. Poprawiają równowagę i ustawiają prawidłowo biodra i kręgosłup. Dodatkowo można zauważyć większa giętkość nóg i bioder oraz większą stabilność ciała.


Na zdjęciu Tadasana w wykonaniu Romka Grzeszykowski, założyciel Szkoły Jogi Sadhana w Krakowie. Z pozoru prosta asana, ale, żeby ją wykonać prawidłowo musimy panować nad każdą częścią ciała.


Najbardziej popularnymi są pozycje wojownika.

Virabhadrasana I


Virabhadrasana II


Virabhadrasana III
Moje doświadczenia z pozycjami stojącymi są raczej trudne. Nie należą do moich ulubionych i wiele w wykonaniu sprawia mi problem. Z bólem niestety muszę napisać, że są to pozycje podstawowe i nad nimi trzeba pracować, aby się wzmocnić i nabrać siły do wykonywania innych bardziej zaawansowanych. O, ile wojownicy są dość przyjemnymi pozycjami, tak Utthita parśvakonasana jest dla mnie koszmarem.

Utthita parśvakonasana
Pozycja jak każda z pozoru wyglądająca na łatwą, taką niestety nie jest. Praca stóp, ud, utrzymanie kolana w linii ze stopą, ustawienie bioder w stronę "do długiej krawędzi maty", barki od uszu, otwarta klatka piersiowa, skierowana do sufitu, to nie małe wyzwanie.

Asan stojących w jodze jest znacznie więcej, pozwolę sobie do nich jeszcze wrócić, tak jak i reszty. Ten post potraktujcie jak wstęp do bardziej szczegółowych opisów i wrażeń po mojej praktyce jogi.

piątek, 8 marca 2013

Broad Peak - pasja ponad wszystko

Ja, laik, osoba, która w górach ostatni raz była parę lat temu, ale, która miała/ma przyjemność słuchać o górach od osoby, która bez nich nie wyobraża sobie życia (co sprawiło, że na nowo o nich teraz myślę) pozwolę sobie poruszyć ostatni temat ze Świata Gór. 


Wtorek, godzina14:30, napływają pierwsze radosne wieści z Karakorum .4 naszym Polskich himalaistów jako pierwsi zdobyli zimą szczyt Broad Peak(8051mn.p.m). Maciej Berbeka, Adam Bielecki, Tomek Kowalski i Artur Małek na zawsze wpisali się do historii himalaizmu...Choć były już 4 próby zdobycia zimą tego szczytu  i Maciej Berbeka 25 lat temu był "o krok" od pokonania góry, we wtorek to się w końcu udało. Kiedy wszyscy wiwatowali, ciesząc się z sukcesu chłopaków, z boku pojawiały się głosy "przecież muszą jeszcze zejść". Mogło, by się wydawać to formalnością, ale jak się okazuje zejście jest trudniejsze niż wejście.

Środa- napływają nowe wiadomości, A. Bielecki i A. Małek dotarli do C4 (obóz na wysokości 7400m, z którego zaczynali atak szczytu), natomiast T. Kowalski i M. Berbeka zostali uznani za zaginionych. Nie dotarli do obozu, nie ma z nimi łączności i nie widać na podejściu do szczytu żadnego ruchu. Wielka niewiadoma i ogromny strach co z nimi. Radość przez łzy i wielkie wyczekiwanie na nowe wiadomości.

Czwartek - choć wielu wciąż żyje nadzieją, że chłopaki w końcu pojawią się w obozie, wycieńczeni i odmrożeni, ale jednak.. wszystko wskazuję, że nie ma na to szans..

Piątek- ... góra upomniała się o chłopaków :(
 

Tak pokrótce wygląda historia, która ostatnimi dniami zaprząta mi głowę do tego stopnia, że nic pożytecznego nie udało mi się zrobić. Skupić się na pracy i obowiązkach było niemożliwe.


Kiedy w grudniu zobaczyłam wiadomość o rozpoczęciu wyprawy, w międzyczasie mając okazję usłyszeć sporo o historii himalaizmu, w której to Polacy przodują, a "mapa" zdobytych po raz pierwszy 8 tysięczników jest wręcz biało czerwona, ta wyprawa ciągle siedziała w mojej głowie. 15 lutego przeczytałam wiadomość, że A. Bielecki i A. Małek po praz pierwszy przystąpili do ataku na szczyt, mocno trzymałam kciuki aby, im się udało, niestety nie tym razem. 19 lutego M. Berbeka i T. Kowalski ruszyli w stronę szczytu z zamiarem zdobycia go, również, im się nie powiodło. Pomyślałam, że pewnie nic z tego nie będzie. Wtedy właśnie zaczęłam śledzić aktualne informację z wyprawy. Chłopaki są twardzi i nie skończyli na dwóch próbach. Kiedy spadła na mnie wiadomość o zdobyciu szczytu 5.03 radość była wielka.. przedwczesna, ale wielka.. z resztą nie! trzeba się cieszyć z sukcesu tych Chłopaków, nikt, im tego nie zabierze, choć góra zabrała dwóch z nich to spełnili oni swoje marzenie, zginęli robiąc to, co kochali ponad wszystko.
 


Śledząc FP Polski Himalaizm Zimowy na FB, z coraz większym niedowierzaniem czytałam komentarze na tej stronie. Doskonale tam widać jak płytcy, prości i bez wyobraźni są ludzie żyjący w naszym kraju, baa wręcz niedouczeni albo na lekcjach geografii spali. Być może mają też nudne życie, brak marzeń i ambicji. Bardzo niewiele trzeba aby zdawać sobie sprawę jak niesłychanie ciężka jest to wyprawa, jak silnym fizycznie i psychicznie trzeba być i, że człowiek jest tam zdany tylko na siebie. Przerażające jest to jak wyobraźnia ludzi jest ograniczona. Z drugiej strony ilość ekspertów jaka pojawiła się ostatnimi dniami też doprowadza do rozpaczy. Ale nie o tym chciałam, bo jak powiedział Piotr Pustelnik (alpinista, himalaista) ""Dlaczego chodzisz po górach?" - Odpowiedziałem, że ludzi można podzielić na dwa rodzaje: a) na tych, którym nie trzeba tej pasji tłumaczyć. b) na tych, którym się jej nie wytłumaczy."
(wszelkie odpowiedzi na pytania "a dlaczego nie schodzili wszyscy razem?", "dlaczego inni po nich nie wyszli?", "dlaczego nie wysłali helikoptera?" znajdują się na stronie http://polskihimalaizmzimowy.pl/ lub na FB  Mi szkoda czasu i energii na pisania rzeczy, które ławo można sobie wytłumaczyć samemu. Wszelkie szczegóły wyprawy również pod linkami.)

Piotr Pustelnik użył słowa "pasja"..
To takie proste, znane wszystkim słowo. Używamy go bardzo często opowiadając o swoich zainteresowaniach, hobby lub podkreślając, że coś po prostu lubimy.. ale czy wiemy co ono tak naprawdę oznacza? Czym jest pasja? hmmm pasja = mania, zamiłowanie, słabość do czegoś, upodobanie.. ok, ale pasja może być też nałogiem, uzależnieniem, to chyba bardziej obrazuję wielkość tego słowa. Pozytywnym uzależnieniem.

Czy pasją można nazwać co niedzielną wyprawę rowerową? hmm wg mnie nie, natomiast możemy to lubić i spędzać tak miło czas. Pasją może być downhill (ekstremalne kolarstwo górskie), który wymaga mega poświecenia, a nie tylko niedzielnego popłudnia.

Ostatnie wydarzenia pokazują, że pasja jest wszystkim, jest sensem życia, drogowskazem, ścieżką, która prowadzi nas przez życie, oderwaniem od rzeczywistości i codzienności.. każdy człowiek z "prawdziwą" pasją ma swoje wytłumaczenie. Przeciętny Polak, który w swoim życiu myśli kategoriami, dom, rodzina, praca itp. chyba nie jest w stanie pojąć takiej miłości. Pasja to nic innego jak miłość. Dla jednych pasją będą te niedziele wycieczki rowerowe dla innych wchodzenie zimą (i nie tylko) na ośmiotysięcznik co wiąże się z ogromnym ryzykiem. Porównywanie tych dwóch skrajnie różnych rzeczy jest może śmieszne, ale nie powinniśmy tego oceniać, tylko bić brawo tym, którzy przekraczają granicę spełniając swoje marzenia i osiągają swoje cele, często niepojęte i niezrozumiałe, a tych drugich dopingować, bo, skoro lubą jazdę na rowerze to niech sprawią, że nie będą to tylko niedzielne wycieczki.. My cieszmy się swoimi małymi osiągnięciami, drobnymi zainteresowaniami, pracujmy nad nimi, a jak nie mamy to ich szukajmy.. bo być może z małych pasji wyrośnie coś, co będzie naszym sensem życia.

Pytanie jakie nasuwa się nam czytając te smutne newsy z Karakorum to, jak wiele można poświęcić dla pasji? Czy balansowanie na krawędzi życia i śmierci można nazywać pasją? Czy to ma sens i jest normalne? Jak widać, są tacy co poświęcają własne życie. Będąc osobami dorosłymi, świadomymi i rozumnymi, znający ryzyko i wiedzący, że kiedyś robiąc to, co kochają mogą zginąć, nie odpuszczają tylko wciąż podwyższają sobie poprzeczkę. Dla kogoś, kto sportem ekstremalnym nigdy się nie zajmowała, nawet nie próbował, którego pasjonuje czytanie książek, gotowanie czy coś innego "przyziemnego", jest to głupotą, nie zrozumiałe albo tego nie popiera. Spełnia się w tym co robi, cieszy go to, ale nie ryzykujemy życia, nie zastanawiamy się nad tym jakie musi ponieść koszty aby swoją pasję rozwijać człowiek, którego sensem życia są góry, ile siły psychicznej i fizycznej musimy mieć aby przekraczać granice. 


Na szczęście są też tacy, którzy to w całości rozumieją, choć w górach byli kilka lat temu ;)

Ja, ciągle szukam swojej prawdziwej pasji.. choć interesuje mnie wiele rzeczy to niczemu nie poświeciłam się w 100%. Może to brak motywacji, brak funduszy (większość nałogów jest bardzo kosztowna) brak czasu.. a może wszystko na raz.. Patrząc na chłopaków, pomimo tej tragedii, która miała miejsce chce kiedyś tak jak oni kochać robić coś tak mocno, że będzie to moim sensem życia. Czy byłabym skłonna zaryzykować dla niej życie?? hmmm odpowiem, kiedy ją znajdę :)

 

niedziela, 3 marca 2013

Kasza jaglana z bananem i grejpfrutem



Kasza jaglana? A co to?

Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o kaszy jaglanej, a było, to jakiś rok temu (może ciut więcej), zadałam powyższe pytanie... a co to? Specjalnie się, wtedy nią nie zainteresowałam, nie sprawdziłam dokładnie, co to jest, jak się ją je, nawet nie byłam chętna, żeby sprawdzić jak wygląda. Coraz częściej nazwa ta wpadała do mojego ucha, ale wypadała równie szybko drugim. Wiedziałam o jej istnieniu, wiedziałam, że jest zdrowa i pożywna, to tyle. Co się zmieniło?..

Kiedy postanowiłam wprowadzić do mojego odżywienia śniadania (których nie jadałam albo jadałam bardzo nieprawidłowo) i zaczęłam się interesować co najlepiej jeść na 1 śniadanie, znowu padała nazwa "kasza jaglana". Stwierdziłam, że najwyższy czas sprawdzić, co to takiego. W paru zdaniach opisze dobrobyt płynący z tejże niezwykle wartościowej i odżywczej kaszy.
  • bomba witaminowa 
  • lekkostrawna (nie powoduje wzdęć) - wręcz przeciwnie stosowana jest w diecie oczyszczającej
  • posiada krzem (dobry na skórę, włosy i paznokcie)
  • poprawia pamięć
  • usuwa nadmiar wilgoci z organizmu (działanie anty grzybicze, dobra na zapalenia górnych dróg oddechowych)
  • łagodzi objawy ciąży
  • tania
  • łatwo dostępna
Czas na przepis:

Kasza jaglana z bananem i grejpfrutem



 Przepis:

ok1/3 szklanki kaszy jaglanej
szklanka wody
pół grejpfruta
banan
miód

Kasze jaglaną płukamy pod bieżącą wodą, przelewamy wrzątkiem (traci, wtedy goryczkę) wrzucamy do wody i gotujemy. Kasza gotuję się 15-20 minut. Nie mieszamy. Kasza powinnam wchłonąć całą wodę. Ja, przykrywam gotującą się kasze, aby mieć pewność, że nie wchłonie całej wody za szybko i będzie nie dogotowana. Kiedy już widzimy, że wody nie ma wrzucamy pokrojone owoce, dodajemy miód (wg uznania) i, jeśli trzeba, bo kasza przywiera do dna garnka zalewamy odrobinką wody. Tak chwile razem gotujemy, mieszając. Wykładamy do miski i ... smacznego

Jeśli ktoś nie lubi grejpfruta śmiało można zastąpić go mandarynka, równie smaczne. 



sobota, 2 marca 2013

Kultura osobista, czyli jak żyjemy w społeczeństwie.

Długo się zastanawiałam o czym napisać kolejnego posta, bo pomysłów nie mało.. Chętnie przedstawię kolejny pomysł na syte, smaczne śniadanie, zachęcę do wysiłku, polecę film, a nawet zajrzę do mojej szafy... pomysł narodził się wczoraj rano w komunikacji miejskiej.. mianowicie chciałabym poruszyć temat kultury ludzi dorosłych..

Pisząc o kulturze nie mam na myśli, sztuki, teatru, kina etc. a działalność człowieka w społeczeństwie. Kultura, to wszystko, czego człowiek uczy się żyjąc w społeczeństwie. To wszystko to, co przekazuje się z pokolenia na pokolenie. Kultura to pośrednictwo pomiędzy człowiekiem, a drugim człowiekiem oraz zamieszkiwanym przez niego środowiskiem. Kultura ustanawia  wartości, jakimi powinni kierować się ludzie. Tworzy ideały. Uczy, jak reagować na określone sytuacje.

Kultura osobista, bo ją mam tutaj na myśli, to wszelkie zachowania, działania, czyny, myśli, normy wartości jakie przyjęto aby były wyznacznikiem odpowiedniego postępowania. Wzory te są przekazywane z pokolenia na pokolenie, uczą nas ich w szkole, mówią o nich media, młody człowiek uczy się ich w trakcie swojego życia. Piszę młody, bo osoby dorosłe już nie zmienią swojego myślenia i postępowania.

O kulturze osobistej, możemy mówić pod wieloma względami: przestrzeganie dobrych obyczajów i manier, język, jakiego używamy w kontaktach z innymi, taktowne zachowanie wobec innych, okazywanie szacunku, zainteresowania, gotowość niesienia pomocy, stosowanie godziwych metod działania.

Przestrzeganie dobrych obyczajów i manier!!

Co mnie zainspirowało do napisania tego posta?? Inspiracja, co prawda kojarzy mi się z czymś dobrym, a nie jak w tym wypadku negatywnymi odczuciami, ale to dobre słowo. Wydarzenie, które skłoniło mnie do wyrzucenia frustracji była wysiadka z tramwaju. Pewnie nie jednemu z Was, teraz przychodzi do głowy nie jedno "trudne" opuszczenie pojazdu komunikacji miejskiej. Kiedy wczoraj wysiadałam z dość zatłoczonego tramwaju na dość "ruchliwym" przystanku, miałam ochotę krzyczeć "Do kurwy, najpierw się wysiada, a później wsiada!!". Akurat moimi drzwiami wysiadałam ja i jakiś jeszcze inny osobnik, wsiadać, natomiast chciało sporo osób. Kiedy przyszło co do czego i otwarły się drzwi nie małym zaskoczeniem było dla mnie to, że aby wyjść musiałam niemal zepchnąć kobietę, która już jedną nogą była na stopniu. A dalej musiałam taranować sobie przejście, aby móc odejść od tramwaju, nie lepiej było po drugiej stronie drzwi. Krew się we mnie zagotowała i z wrażenia obróciłam się za siebie z niedowierzaniem, na to, co się stało. Zastanawia mnie czy tak trudno poczekać spokojnie przed drzwiami aż wszyscy, którzy chcą opuścić tramwaj wysiądą, nawet jakby miała być to, jedna osoba?? Czy tak ciężko podnieść do góry głowę i zobaczyć, czy akurat ktoś nie chce wysiąść?? Najwyraźniej zajebiście trudno! Kultura nakazuję, że najpierw się wychodzi, a później wchodzi i wszystko byłoby pięknie, gdyby ludzie się jej trzymali. Nieważne, czy to tramwaj, czy sklep, tak jest łatwiej i grzeczniej. I nie gra roli tu wiek, czy młody, czy starszy, czy w kwiecie wieku do jasnej cholery, wchodzenie komuś pod nogi nie ma żadnego wytłumaczenia. I z przykrością stwierdzam, bo sama jestem kobietą, że najczęściej to włąśnie kobiety w średnim wieku nie mogą się doczekać wejścia do pojazdu, sklepu itp.
Ha! nawet, jeśli, wsiadający nie wpycha się do tramwaju, to spotyka nas kolejny kłopot. Co tym razem? A no, wydaję mi się, że kolejnym ułatwieniem byłoby nie stanie pod samymi drzwiami, ale, choć krok od nich. Dużo łatwiej jest postawić nogę na ziemi, kiedy nie widzę 2 i więcej obcych par stóp. Takie sytuacje jak te powyższe, to chleb powszedni, wiele razy musiałam się przeciskać, aby móc spokojnie wysiąść z tramwaju, czy autobusu.
Baa nie tylko wysiadka z MPK  bywa uciążliwa. O dramacie poruszania się komunikacją miejską myślę, że można napisać doktorat, bo ilość tępoty (inaczej się tego nie da nazwać) na metr kwadratowy jest tam najwyższa. Od osób uparcie stojących w jednym miejscu i nie ruszeniu się, choć krok w bok, przez młodych pilnujących drzwi, po nie ustępowania miejsca siedzącego (ale, to już chyba zachowanie odchodzące do lamusa ;))
Ludzie myślmy!! To, że jedziemy w autobusie, czy tramwaju i wyczekujemy tylko swojego przystanku nie zwalnia nas z myślenia. Nie utrudniajmy sobie życia nawzajem. Czasami zastanówmy się, czy nasze bezmyślne zachowanie nie zmusi kogoś do akrobacji, czy chuj wie czego aby wysiąść z pojazdu.


ORAZ!!!

Mamy ruch prawostronny, czyli po chodniku chodzimy prawą stroną!!!