Długo się zastanawiałam o czym napisać kolejnego posta, bo pomysłów nie mało.. Chętnie przedstawię kolejny pomysł na syte, smaczne śniadanie, zachęcę do wysiłku, polecę film, a nawet zajrzę do mojej szafy... pomysł narodził się wczoraj rano w komunikacji miejskiej.. mianowicie chciałabym poruszyć temat kultury ludzi dorosłych..
Pisząc o kulturze nie mam na myśli, sztuki, teatru, kina etc. a działalność człowieka w społeczeństwie. Kultura, to wszystko, czego człowiek uczy się żyjąc w
społeczeństwie. To wszystko to, co przekazuje się z pokolenia na
pokolenie. Kultura to pośrednictwo pomiędzy
człowiekiem, a drugim człowiekiem oraz zamieszkiwanym przez niego środowiskiem. Kultura ustanawia wartości, jakimi powinni kierować się ludzie.
Tworzy ideały. Uczy, jak reagować na
określone sytuacje.
Kultura osobista, bo ją mam tutaj na myśli, to wszelkie zachowania, działania, czyny, myśli, normy wartości jakie przyjęto aby były wyznacznikiem odpowiedniego postępowania. Wzory te są przekazywane z pokolenia na pokolenie, uczą nas ich w szkole, mówią o nich media, młody człowiek uczy się ich w trakcie swojego życia. Piszę młody, bo osoby dorosłe już nie zmienią swojego myślenia i postępowania.
O kulturze osobistej, możemy mówić pod wieloma względami: przestrzeganie dobrych obyczajów i manier, język, jakiego używamy w
kontaktach z innymi, taktowne zachowanie wobec innych, okazywanie
szacunku, zainteresowania, gotowość niesienia pomocy, stosowanie
godziwych metod działania.
Przestrzeganie dobrych obyczajów i manier!!
Co mnie zainspirowało do napisania tego posta?? Inspiracja, co prawda kojarzy mi się z czymś dobrym, a nie jak w tym wypadku negatywnymi odczuciami, ale to dobre słowo. Wydarzenie, które skłoniło mnie do wyrzucenia frustracji była wysiadka z tramwaju. Pewnie nie jednemu z Was, teraz przychodzi do głowy nie jedno "trudne" opuszczenie pojazdu komunikacji miejskiej. Kiedy wczoraj wysiadałam z dość zatłoczonego tramwaju na dość "ruchliwym" przystanku, miałam ochotę krzyczeć "Do kurwy, najpierw się wysiada, a później wsiada!!". Akurat moimi drzwiami wysiadałam ja i jakiś jeszcze inny osobnik, wsiadać, natomiast chciało sporo osób. Kiedy przyszło co do czego i otwarły się drzwi nie małym zaskoczeniem było dla mnie to, że aby wyjść musiałam niemal zepchnąć kobietę, która już jedną nogą była na stopniu. A dalej musiałam taranować sobie przejście, aby móc odejść od tramwaju, nie lepiej było po drugiej stronie drzwi. Krew się we mnie zagotowała i z wrażenia obróciłam się za siebie z niedowierzaniem, na to, co się stało. Zastanawia mnie czy tak trudno poczekać spokojnie przed drzwiami aż wszyscy, którzy chcą opuścić tramwaj wysiądą, nawet jakby miała być to, jedna osoba?? Czy tak ciężko podnieść do góry głowę i zobaczyć, czy akurat ktoś nie chce wysiąść?? Najwyraźniej zajebiście trudno! Kultura nakazuję, że najpierw się wychodzi, a później wchodzi i wszystko byłoby pięknie, gdyby ludzie się jej trzymali. Nieważne, czy to tramwaj, czy sklep, tak jest łatwiej i grzeczniej. I nie gra roli tu wiek, czy młody, czy starszy, czy w kwiecie wieku do jasnej cholery, wchodzenie komuś pod nogi nie ma żadnego wytłumaczenia. I z przykrością stwierdzam, bo sama jestem kobietą, że najczęściej to włąśnie kobiety w średnim wieku nie mogą się doczekać wejścia do pojazdu, sklepu itp.
Ha! nawet, jeśli, wsiadający nie wpycha się do tramwaju, to spotyka nas kolejny kłopot. Co tym razem? A no, wydaję mi się, że kolejnym ułatwieniem byłoby nie stanie pod samymi drzwiami, ale, choć krok od nich. Dużo łatwiej jest postawić nogę na ziemi, kiedy nie widzę 2 i więcej obcych par stóp. Takie sytuacje jak te powyższe, to chleb powszedni, wiele razy musiałam się przeciskać, aby móc spokojnie wysiąść z tramwaju, czy autobusu.
Baa nie tylko wysiadka z MPK bywa uciążliwa. O dramacie poruszania się komunikacją miejską myślę, że można napisać doktorat, bo ilość tępoty (inaczej się tego nie da nazwać) na metr kwadratowy jest tam najwyższa. Od osób uparcie stojących w jednym miejscu i nie ruszeniu się, choć krok w bok, przez młodych pilnujących drzwi, po nie ustępowania miejsca siedzącego (ale, to już chyba zachowanie odchodzące do lamusa ;))
Ludzie myślmy!! To, że jedziemy w autobusie, czy tramwaju i wyczekujemy tylko swojego przystanku nie zwalnia nas z myślenia. Nie utrudniajmy sobie życia nawzajem. Czasami zastanówmy się, czy nasze bezmyślne zachowanie nie zmusi kogoś do akrobacji, czy chuj wie czego aby wysiąść z pojazdu.
ORAZ!!!
Mamy ruch prawostronny, czyli po chodniku chodzimy prawą stroną!!!
Ja już przywykłam, że podróż MPK to często kontakt 3 stopnia z dziczą i walka o przetrwanie nieomal jak w dżungli ;) na ogół olewam tramwajowe chamstwo, ale pamiętam, że raz zagotowałam się po czubek głowy, gdy próbowałam wysiąść przedzierając się między plecakami, które tak trudno odkleić z uczniowskich pleców i postawić na ziemi lub trzymać w łapie. Kiedy już dotarłam do wyjścia, zostałam wepchnięta z powrotem przez tłustego, spoconego oblecha, który już wsiadał i jeszcze się pruł do mnie słowami "co ty kurwa śpisz w tym tramwaju?!". :D
OdpowiedzUsuń