Pokazywanie postów oznaczonych etykietą running. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą running. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 stycznia 2014

Czyżby bieganie nie było dla mnie?

Mówiłam sobie "do trzech razy sztuka". Niestety i za trzecim razem się nie udało. Kiedy złamanie ręki wyeliminowało mnie z zawodów "Biegu trzech kopców", powiedziałam sobie, że najbliższy bieg jest MÓJ. Tym najbliższym był "Bieg Sylwestrowy". Zapisałam się na dystans 10km, opłaciłam opłatę startową i od początku grudnia zaczęłam łapać formę. Było ciężko ale do przodu. Mimo wszystko przepisałam się na 5km bo organizm podpowiadał mi, że to jeszcze nie pora no i ta pogoda nie do końca zachęcała. W między czasie pojawił się na horyzoncie "2Bieg Wielkich Serc" na który również śpieszno się zapisałam. No ale do rzeczy.. w Biegu Sylwestrowym  nie pobiegłam gdyż własna głupota i nieodparta chęć trenowania z bolącym gardłem spowodowała, że dzień przed biegiem byłam na tyle przeziębiona, że bieg skończyłby się kuracją w łóżku. Nie będę mówić jaka zła, rozczarowana i przygnębiona byłam :( no ale pocieszałam się, że może moje pierwsze zawody mają się odbyć już w roku 2014. Niestety scenariusz się powtórzył tyle, że teraz bez biegu wylądowałam na L4 na trzy dni "odpoczynku". 

Morał z tego taki: Przeziębienie trzeba doleczyć oraz zawody biegowe chyba nie są dla mnie :/

Jeśli czas pozwoli jako, że czasami wstaje rano i pierwszą myślą jest "co to ja dzisiaj robię?" ... aaa squash ;) to od lutego staruje znowu z bieganiem (już zdrowa) może kolejny cel (o którym nie będę rozmawiać, żeby nie zapeszyć) wypali.



Dużo chęci, kiepski efekt. 


Wigilijne bieganie